Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr luty 2003
Apostołowie Słowian: Cyryl i Metody
Patron miesiąca
      Bracia Sołuńscy, Cyryl i Metody są szczególnymi patronami jednoczącej się Europy. Przyczynili się do sprawy trwałego wejścia Słowian do rodziny chrześcijańskich narodów. Mimo zmieniającej się sytuacji politycznej potrafili dzieło swoje doprowadzić do końca przez wierne trwanie przy Piotrze oraz przez wytrwałe świadectwo życia poświęconego całkowicie posłudze słowa Bożego. Według tradycji pierwszym przetłumaczonym przez Cyryla tekstem miał być Prolog Ewangelii wg. św. Jana

      Życie Braci znamy dość dobrze z bardzo cennych, bo powstałych rychło po ich śmierci żywotów: Żywota Konstantyna-Cyryla (ok. 875 r.) i Żywota Metodego (ok. 890 r.). Bracia pochodzili z Sołunia (Tessaloniki), ze starożytnego miasta w greckiej Macedonii, leżącej nad Morzem Egejskim. Ojciec - mąż z dobrego rodu i bogaty, imieniem Leon, prawowierny, zachowując w pełni wszystkie przykazania Boże, jak niegdyś Hiob, żyjąc z małżonką swoją, zrodził siedmioro dzieci.
      Konstantyn był z nich najmłodszy. Jego hagiograf pisze o jego proroczym śnie, w którym jako siedmioletni chłopiec wybrał Mądrość na szczególną towarzyszkę życia. W innym miejscu hagiograf wspomina: Pewnego zaś dnia, jak to zwyczajem jest u synów ludzi bogatych zabawiać się myślistwem, wyszedł z nimi na pole, zabierając swojego sokoła. A gdy go puścił, zerwał się wiatr za zrządzeniem Bożym i porwał go, i uniósł. Chłopiec zaś pogrążony przez to w smutek i żal nie jadł przez dwa dni. Tak bowiem Bóg, miłościwy w swej łasce dla ludzi, nie chcąc, aby przylgnął do spraw świeckich, tym łatwym sposobem go pozyskał. Konstantyn oddał się tak gorliwie nauce, że rychło nie stało w Tessalonikach nauczyciela i został wysłany na dalsze studia do Konstantynopola. Tu uczył się m.in. u słynnego Leona Matematyka i teologa Focjusza, późniejszego patriarchy. Mimo młodego wieku został bibliotekarzem przy kościele patriarchalnym Hagia Sophia. Niezrównany w dysputach mąż zapragnął zakosztować życia mniszego, poszedł na Olimp do brata swego Metodego, pędził tam życie wśród nieprzerwanych modłów, obcując tylko z księgami.
      Żywot Metodego
niesie mało wiadomości o jego życiu przed wstąpieniem do klasztoru; posiadł wykształcenie prawnicze i był przygotowywany do kariery dyplomatycznej. Miał też piastować wysoki urząd namiestnika jakiejś prowincji szczególnie licznie zamieszkałej przez Słowian. Spędziwszy zaś w tym księstwie szereg lat, przekonał się, ile jest w tym życiu zamętu bezładnego, i zamienił pragnienia ciemności ziemskich na myśli niebieskie. Nie chciał bowiem duszy drogocennej wprowadzać w niepokój dla spraw nie mających wiecznej trwałości.(…) I żył w posłuszeństwie i pokorze, pełniąc gorliwie całą regułę mniszą, a do ksiąg się przykładając.
      Ważnym doświadczeniem dla Braci były misje dyplomatyczne. Pierwsza prowadziła do Samary (koło Bagdadu), gdzie rezydował kalif. Konstantyn miał odbyć z nim odważną i zwycięską dysputę teologiczną. Pod koniec 860 r. obaj Bracia udali się z polecenia cesarza Michała III do Chazarów (lud pochodzenia tureckiego; stworzyli dość silne państwo nad Morzem Czarnym). Na tym ciekawym etnicznie i religijnie terenie, obracając się wśród tylu ludów, kultur i religii, zrozumieli znaczenie, jakie w szerzeniu i pogłębianiu wiary ma rodzimy język neofitów i ich własne pismo. Mieli tu zetknąć się z Ewangelią i Psałterzem pisanym roskimi literami. W Chersonezie znaleźli także relikwie papieża Klemensa I (+101 r.), który stał się Opiekunem późniejszej misji morawskiej i ułatwił jej kontakty z Kurią Rzymską.
      Plemiona słowiańskie, zamieszkujące dorzecze Morawy i Wagu, zjednoczył na początku IX w. książę Mojmir I. Na tym terenie ścierały się wpływy chrześcijaństwa z różnych stron: z Włoch, Grecji i Niemiec. Rościsław (846-870), następca Mojmira, aby zneutralizować groźne wpływy niemieckie, płynące głównie z Salzburga, zdecydował się na związanie się z Kościołem Wschodnim. Nieco wcześniej próbował nawiązania bezpośrednich kontaktów ze Stolicą Apostolską i uzyskania własnego biskupa, lecz papież Mikołaj I nie chciał naruszać praw metropolity. Brak biskupa w państwie utrudniał chrystianizację, uniemożliwiał wyświęcanie na miejscu kapłanów.
      Poselstwo morawskie (863 r.) jasno przedstawiło prośbę księcia: Dla ludzi naszych, którzy wyrzekli się pogaństwa i trzymają Zakonu chrześcijańskiego, nie mamy nauczyciela takiego, który by w naszym języku prawdziwą wiarę chrześcijańską wykładał, aby się i inne kraje, widząc to, do nas upodabniały. Poślij więc, władco, biskupa i nauczyciela takiego, od was bowiem zawsze się na wszystkie kraje dobre prawa rozchodzą. Chodziło więc o takie umocnienie nowej wiary w Państwie Wielkomorawskim, aby nie tylko jednoczyła ona lud wokół księcia, ale by mogła także promieniować na sąsiednie, pogańskie jeszcze plemiona. Konstantyn i Metody doskonale przygotowani byli do takiej misji.
      Pierwszy jej etap zakończył się bardzo szybko. Gdy Ludwik Niemiecki w 864 r. zmusił Rościsława do uległości, od razu duchowieństwo niemieckie wykorzystało to, aby ograniczyć działalność ewangelizacyjną Braci. Nie znamy szczegółów tego pierwszego starcia. Wobec nasilającego się wrogiego stanowiska hierarchii niemieckiej, niemożności wyświęcania kapłanów i niewielkich sukcesów swojej misji, po 40 miesiącach, w 867 r. opuścili państwo Rościsława i wraz z uczniami udali się na południe, aby wyświęcić ich w innym ośrodku. Zabrali z sobą także relikwie św. Klemensa. W Panonii, pozostającej wprawdzie pod niemieckim zwierzchnictwem, lecz rządzonej przez słowiańskiego księcia Kocela, idea słowiańskiej liturgii znalazła niespodzcia zdawali sobie sprawę z niedojrzałości własnej owczarni związanej z młodą wiarą i potrzebą karmienia ich mlekiem, a nie pokarmem stałym. Jednak właśnie wobec tej niedojrzałości nie wystarczyło głoszenie samego tylko słowa, ale potrzebne było dostarczenie konkretnych środków i utworzenie struktur zdolnych do zachowania trwałości.
      Papież Hadrian II (867 r.) przyjął misjonarzy przychylnie. Szczątki papieża Klemensa złożono uroczyście w starożytnej bazylice rzymskiej San Clemente. Papież zaakceptował liturgię słowiańską: przyjąwszy księgi słowiańskie, poświęcił je i złożył w Kościele Panny Maryi zwanej Fatne (Santa Maria Maggiore) i odśpiewano nad nimi liturgię świętą. Nakazał dwu biskupom wyświęcić uczniów słowiańskich na kapłanów i odprawić dziękczynne Msze w ważniejszych bazylikach. Była to wielka nobilitacja dla świata słowiańskiego; Słowianie weszli na trwałe do grona ludów cywilizowanych.
      Konstantyn nie mógł długo cieszyć się z tego sukcesu. Zmarł 14 II 869 r. Krótko przed śmiercią wstąpił do jednego z rzymskich klasztorów i przyjął zakonne imię Cyryl. Wielka to była strata dla misji. Bracia doskonale się uzupełniali, Cyryl był typem intelektualisty, Metody dobrym organizatorem, realizującym idee brata w konkretnym działaniu. Autor Żywota w bardzo sugestywnym obrazie przedstawia rozstanie Braci: Filozof, odchodząc na sąd, powiedział do Metodego: Oto, bracie, byliśmy parą w zaprzęgu, jedną bruzdę ciągnąc, a teraz ja padam u zagrody, dnia swego dokonawszy. Ty zaś bardzo lubisz Górę (Olimp - klasztor), przecież nie porzucaj dla niej nauczania swego, bo przez nie możesz jeszcze lepiej osiągnąć zbawienie.
      Metody powrócił do Panonii w 870 r. jako arcybiskup wskrzeszonego, starożytnego Sirmium. Otrzymał jako sufragana Wichinga, Niemca zdecydowanie wrogiego misji, oraz obietnicę wyświęcenia w nieodległej przyszłości jednego z uczniów-Słowian na biskupa, tak by mogli samodzielnie konsekrować kolejnych i budować struktury niezależnej hierarchii kościelnej. Rychło jednak został uwięziony, w trakcie dysputy z hierarchą Kościoła salzburskiego na synodzie w Ratyzbonie, postawiony przed sądem biskupów i bezprawnie internowany w klasztorze w Szwabii, gdzie przebywał dwa i pół roku. Zwolniony po ostrej interwencji papieża Jana VIII w 873 r. był na Morawach i mógł rozwinąć działalność duszpasterską. Na początku lat 80. Metody starał się także o uznanie jego misji przez Kościół Wschodni i udał się do Konstantynopola. Po śmierci patriarchy Ignacego unormowała się sytuacja prawna patriarchy Focjusza, uznanego także przez Rzym. Metody, jako patriarcha pobłogosławiony przez papieża i przez patriarchę, stał się klamrą spinającą chrześcijański Wschód z Zachodem i żywym symbolem jedności.
Paweł Szpyrka SJ
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Błogosławieństwo Symeona - ks. Stanisław Łucarz SJ
  • PSJ II/2003
    skocz do numeru:
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.