Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr luty 2003
Błogosławieństwo Symeona
      Kościół co roku każe nam powracać do sceny ofiarowania Pańskiego w Świątyni Jerozolimskiej, by zgłębiać jej ciągle nową treść. Wydarzenia zbawcze bowiem to nie tylko historia, to objawianie się Boga zawsze tego samego. W tym sensie są to wydarzenia wciąż aktualne, będące prawdziwym spotkaniem, będące darem świeżej wierności Boga. Choć płyną lata i zmieniają się czasy, choć obce stały się nam tamte rytuały, to przecież przeziera przez nie ten sam odwieczny Bóg, z tą samą odwieczną swą naturą, której istotą jest Miłość. Dlatego tak ważne jest wsłuchiwanie się w Jego słowo, rozpamiętywanie go i odnajdywanie się w nim.
      Tym razem chcemy się skupić na błogosławieństwie, jakiego Symeon udziela Maryi, Józefowi i Jezusowi. Nie znamy pierwszych słów tego błogosławieństwa. Zapewne były one wychwalaniem Boga za cuda Jego miłości, których dokonał w życiu Symeona za sprawą tych Trojga i Ich wiary, jak było i jest w zwyczaju pobożnych Żydów. Tak zresztą czynili Maryja w Magnificat i Zachariasz w hymnie Benedictus. Z serca Symeona, natchnionego przez Ducha i przepełnionego wdzięcznością, dobywają się jednak niezwykłe, prorockie słowa, skierowane do Maryi, które są niejako dopełnieniem i rozwinięciem tegoż błogosławieństwa. Biblia Tysiąclecia tłumaczy je następująco: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2,34-35). Na pierwszy rzut oka stoją one w sprzeczności z jakimkolwiek błogosławieństwem. Dla nas brzmią one złowrogo, jak jakieś fatum, które zawisło nad młodziutką Matką i Jej pierworodnym Synem. Nikt z nas nie chciałby takiego błogosławieństwa usłyszeć i nikt zapewne nie byłby skłonny mówić coś takiego innym myśląc, że to błogosławieństwo. Zapewne też z tych racji w tradycyjnej pobożności maryjnej błogosławieństwo Symeona postrzegane jest jako jedna z siedmiu boleści Maryi. Taki sposób patrzenia niewiele ma jednak wspólnego z Duchem, pod natchnieniem którego przemawiał Symeon, z tym samym Duchem, który św. Łukaszowi Ewangeliście kazał zapisać te słowa. Błogosławieństwo Symeona nie stoi w żadnej sprzeczności z wcześniejszym błogosławieństwem Elżbiety, która przy nawiedzeniu wykrzyknęła: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona (Łk 1,43). Maryja nie przestaje być błogosławiona, błogosławieństwo Elżbiety nie straciło tu nic na znaczeniu i mocy. Nie znaczy to, że słowa Symeona nie zatrwożyły Maryi, że nie postawiły pod znakiem zapytania planów czy wyobrażeń o przyszłości, które zapewne miała. Być może! Maryja wszakże mimo swego młodego wieku miała już wiele doświadczeń, które mówiły Jej, że Boże plany nieskończenie przewyższają ludzkie plany i że, choć mają one charakter paradoksalny i zdają się oznaczać nieszczęście, ostatecznie prowadzą do zwycięstwa. Wiedziała też dobrze, że Bóg nie narzuca człowiekowi swej woli jako ciążącego fatum, od którego nie można uciec, i że jeśli tę wolę ogłasza, to czyni to w tym celu, aby człowiek ją przyjął w wolności i z ufnością. Stąd też Ewangelista nie wspomina w swym opisie o smutku czy boleści Maryi. Przeciwnie, podkreśla atmosferę święta, rozszerzając swe opowiadanie o prorokinię Annę i jej pełne radości błogosławieństwo.
      Skąd więc nasze rozterki, które nie pokrywają się z postawą Maryi, Symeona i prorokini Anny? Biorą się one stąd, że nie rozumiemy tego, co w głębi wiary dokonuje się poprzez to błogosławieństwo. Błogosławieństwo Symeona jest wielkim darem dla Maryi. Wprowadza on Ją bowiem proroczo w tę logikę błogosławieństwa czy szczęśliwości, którą w pełni odsłoni sam Jezus w Kazaniu na Górze, a szczególnie wyraźnie w jego pierwszej części, zwanej ośmioma błogosławieństwami. Symeon nie straszy Maryi, ale pociesza Ją prawdziwą pociechą, która płynie z Ducha Bożego. Mówi Jej innymi słowy: Nie bój się Maryjo, bo będziesz błogosławiona, kiedy będziesz uboga, kiedy będziesz płakać, kiedy będziesz cierpieć prześladowanie, kiedy będą mówić o Tobie wszystko złe z powodu Twego Syna. To prawda, że miecz przeniknie Twoje życie, ale przez nie ujawni się prawda o człowieku, o jego knowaniach i o jego potrzebie zbawienia... To prawda, że Twój Syn dozna sprzeciwu, że wielu się Nim zgorszy, ale też wielu dostąpi zmartwychwstania... Poprzez Twoje i Jego życie naznaczone cierpieniem i sprzeciwem, Bóg poruszy świat, przemieni go i zbawi... Ciesz się tedy już teraz, bo doznasz udziału w Bożym zwycięstwie nad śmiercią...
      Jest rzeczą charakterystyczną, że św. Łukasz, przytaczając słowa Symeona o powstaniu wielu za sprawą Syna Maryi, używa greckiego terminu anastasis, który oznacza również zmartwychwstanie. Na pewno nie jest to przypadek. Cierpienie, sprzeciw i odrzucenie są dla Maryi paschalną drogą ku zmartwychwstaniu.
      Bóg w swej miłości nikogo nie pozostawia nieprzygotowanym na to, co wobec nas zamierzył. Każdego z nas troskliwie przygotowuje do spełnienia misji, jaką nam powierzył. Nie tylko Maryja miała swojego archanioła Gabriela i starca Symeona, który ujawnił Jej kształt Bożego błogosławieństwa w Jej życiu. Mamy ich i my. Wystarczy mieć tylko otwarte uszy i oczy serca, wystarczy słuchać Boga i trwać wiernie przy Jego słowie, aby być błogosławionym w tych sytuacjach, w których człowiek sam z siebie czuje się opuszczony, odrzucony, a nawet przeklęty. Symeonowe błogosławieństwo jest nie tylko dla Maryi, ono jest dla wszystkich Jej dzieci.
ks. Stanisław Łucarz SJ
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Błogosławieństwo Symeona - ks. Stanisław Łucarz SJ
  • PSJ II/2003
    skocz do numeru:
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.