Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr marzec 2003
Kalwaryjskie Misterium
      Kalwaria Zebrzydowska ma bardzo bogatą historię. Któż z nas o niej nie słyszał? Znają ją nie tylko mieszkańcy pobliskiego rejonu, lecz także wierni z najodleglejszych krańców Polski. Od prawie czterech wieków przyciąga do siebie coraz liczniej pielgrzymów z całego kraju. Każdy znajdzie tam odpowiednie miejsce dla siebie, aby uklęknąć i porozmawiać z Bogiem. Jednak to dzięki corocznym, niezwykle widowiskowym uroczystościom, takim właśnie jak Misterium Męki Pańskiej, zjeżdżają do Kalwarii niezliczone rzesze wiernych. W taki ważny dzień trzeba przybyć tam już bardzo wcześnie rano, aby w porę dotrzeć na miejsce i zdążyć na rozpoczęcie się uroczystości.
      Kiedy po raz pierwszy zamierzałam wziąć udział w Misterium, wyjechałam wraz z Tatą jeszcze przed świtem, chociaż od Kalwarii dzieli nas zaledwie około 30 km. Chciałam zająć dobre miejsce, abym mogła nie tylko słyszeć, ale i widzieć wspaniałe widowisko, przypominające cierpienie i morderczą drogę Chrystusa na Golgotę. Jeszcze nawet nie zbliżaliśmy się do Kalwarii, kiedy przeraził mnie niekończący się wręcz sznur samochodów. Miałam wrażenie, że nigdy nie dojedziemy na miejsce, a tak bardzo pragnęłam się tam dostać. Czułam, że w tym roku muszę wreszcie towarzyszyć "Chrystusowi niosącemu krzyż", dlatego zawróciliśmy i pojechaliśmy bocznymi, okrężnymi dróżkami. Dzięki temu jednak dotarliśmy w samą porę, tuż przed rozpoczęciem się nabożeństwa. Nie wiedzieliśmy, gdzie iść, ale tłum pielgrzymów wskazał nam drogę. Podążyliśmy za nim, aż do miejsca, z którego usłyszeliśmy pierwsze, donośne głosy.
      Obchody Misterium w Kalwarii mają swoją żywą historię. Uroczystości te przechodziły wzloty i upadki, dzieliły radosne i ciężkie narodowe losy od XVII wieku. Po trudnych latach wierni wreszcie docenili ogromne ich znaczenie. Z każdym rokiem zaczęło przybywać pielgrzymów, pragnących uczestniczyć w niezwykłej drodze krzyżowej. Rozumieli oni już wtedy, że mają nie tylko podziwiać barwne stroje czy wspaniałą grę aktorską. Nie to było celem autora i reżysera niezwykłego widowiska. Przede wszystkim uroczystość ta miała i nadal ma nam pomóc zrozumieć to, co wydarzyło się prawie dwa tysiące lat temu. Ma nam pokazać sens cierpienia Chrystusa i uświadomić, że nadal ranią Go nasze grzechy.
      Początkowo obchody pasyjne odprawiano tylko w Wielki Piątek na pamiątkę naszego zbawienia. Następnie podzielono uroczystość na dwa dni. Rozpoczynała się ona w Wielki Czwartek ceremonią obmywania nóg dwunastu apostołom. Później wyruszała procesja zatrzymująca się na kazania przy poszczególnych stacjach. Dzień kończył się nocną adoracją w Piwnicy kaplicy Kajfasza. Następnego dnia kontynuowano procesję, aż do Piłata, który skazywał Chrystusa na śmierć. Był to jedyny odczytywany tekst podczas obchodów. Po odczytaniu wyroku Chrystus brał na swoje ramiona krzyż i niósł go do kościoła Ukrzyżowania. Po drodze niewiele osób towarzyszyło Chrystusowi, dlatego ceremonia nie była wtedy jeszcze tak ciekawa, ale w sposób obrazowy przybliżała przybyłym to ważne wydarzenie.
      Jednak nadeszły jeszcze gorsze czasy, niesprzyjające rozwojowi takich ceremonii i pielęgnacji wspaniałej tradycji. Pierwszy rozbiór Polski w 1772 r. spowodował jeszcze większe ograniczenia i zubożenie wielkopostnych uroczystości. Pomimo ogłoszenia przez zaborców zakazów zwalczających, według nich, " zabobonów", procesja nadal miała miejsce, jednak tylko z udziałem Piłata i Chrystusa niosącego krzyż do kościoła. Następne ciężkie lata sprawiły, że pomału zapominano o niegdysiejszych, wspaniałych uroczystościach. Ludzie z pewnością nie zapominali o Bogu, sami dźwigali ciężki krzyż podczas pamiętnych dni, ale taka sytuacja nie sprzyjała gromadzeniu się i organizowaniu podniosłych ceremonii. Po wojnie tylko nieliczni pamiętali o kalwaryjskiej tradycji i tylko garstka najbardziej pobożnych brała udział w Misterium.
      Kiedy niektórzy tracili już nadzieję na odrodzenie się wielkopiątkowej uroczystości, pojawił się o. Augustyn Chadam, który pragnął przywrócić, a nawet wzbogacić pierwotny wygląd ceremonii i tym samym zachęcić jak najwięcej wiernych do wzięcia w niej udziału. Ważna była dla niego pielęgnacja przeszłości i tradycyjny charakter uroczystości, jednak wiedział, że należy wprowadzić nowe, bardziej ciekawe elementy, żeby przyciągnąć współczesnych pątników.
      Już w następnym roku rozpoczęto Wielki Tydzień od przedstawienia wjazdu Chrystusa na osiołku. Najważniejsze uroczystości odbyły się jak dawniej w Wielki Czwartek i Wielki Piątek, ale bardziej wzbogacone, urozmaicone. Nie tylko dołączono sporo nowych, często niemych postaci, lecz przede wszystkim wprowadzono o wiele więcej dialogów, co sprawiło, że inscenizacja jakby ożyła, stała się bardziej realna. Dodanie nowych scen, wydarzeń i testów nawiązujących do dramatu Chrystusa spowodowało, że wierni głęboko zaczęli go przeżywać. Ci, którzy widzieli całą uroczystość i byli nią zachwyceni, opowiadali o niej innym, aż w końcu wieść o niezwykłych obchodach Męki Pańskiej w Kalwarii obiegła cały kraj. Co roku nie tylko przybywało postaci biorących udział w inscenizacji, lecz także samych pątników czy nawet zwykłych ciekawskich. Organizatorzy zdali sobie sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach nie wystarczy tylko odczytanie kazania, trzeba w inny, bardziej obrazowy sposób dotrzeć do ludzi. Wprowadzenie barwnych, żywych scen, wielu postaci i dialogów pomogło współczesnemu widzowi nie tylko mądrzej przeżyć Chrystusową historię, ale też zrozumieć sens Jego cierpienia podczas drogi krzyżowej i Jego śmierć na Golgocie. Obrazy i słowa utrwalają się lepiej w pamięci i mocniej oddziałują na wyobraźnię człowieka. Taki sposób przeprowadzenia ceremonii pozwala mu nawet przenieść się myślą w tak odległe czasy, zapomnieć o swoich małych, przyziemnych kłopotach i wreszcie "towarzyszyć Chrystusowi podczas Jego męczeńskiej drogi".
      Był chłodny i mglisty poranek. Nie myślałam jednak o tym, że jest zimno i mokro. Byłam raczej rozpalona z wrażenia. Nie przypuszczałam, że od samego początku całe wydarzenie zrobi na mnie takie wrażenie, że z taką łatwością poddam się chwili i zapomnę o całym świecie. Nic nie rozpraszało moich myśli. Przystanek za przystankiem, dialog za dialogiem. Ruszamy z miejsca; idziemy wszyscy w pochodzie, trzymając i naprężając linę, oddzielającą nas od przedstawiających postaci. Uczestniczymy w tym dramatycznym wydarzeniu, cierpimy razem z Nim. Przeżywamy dogłębnie to, co widzimy i słyszymy, ale chociaż wszystko trwa bardzo długo, i tak nie ma czasu na refleksję. Na końcu znajdujemy chwilę dla siebie na indywidualną rozmowę z Bogiem. Siedzę na murku, ktoś inny siedzi przy kapliczce na ziemi, ktoś odpoczywa, a jakaś staruszka klęczy z różańcem pod drzewem. Na ogół panuje spokój i wyciszenie, pomimo iż dokoła ciągle przewija się masa ludzi. Oni też tworzą tą niesamowitą atmosferę; niektórzy nawet na znak jedności założyli symboliczne korony cierniowe. Każdy przeżywa to na swój sposób, jedni mniej, inni więcej, ale na pewno nikt nie pozostał obojętny czy znudzony. Z pewnością nikt z nas nie zapomni tego niezwykłego wydarzenia. Dramatyzm trzymał mnie do końca w napięciu, powodował, że odczuwałam smutek, ale i radość, z powodu uczestnictwa w ceremonii. W ten niezwykły sposób nie tylko czułam, ale i "widziałam" Chrystusa. Teraz wspominam te chwile, rozmyślam. Może wezmę na ramiona swój własny krzyż?
Raduje się moje serce,
raduje się wielką radością,
żeś ręce mi przekłuł i nogi,
że krew mi z boku ciecze,
że mogę patrzeć w Krzyż,
że mogę cierpieć Cierpieniem,
z którego rodzi się Miłość...
(Jan Kasprowicz, Hymn św. Franciszka z Asyżu)
Agnieszka Turska
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Kalwaryjskie Misterium - Agnieszka Turska
  • Tajemnica kobiecości - Jadwiga Zięba
  • PSJ III/2003
    skocz do numeru:
    wybrane artykuły:
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.