Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr czerwiec 2003
Romantyzm i kult Serca Bożego
      Uderza pewne podobieństwo pomiędzy Sercem Jezusa przebitym włócznią a sercem przebitym strzałą Amora. Dla czciciela Serca Jezusa to porównanie czy samo tylko zestawienie wydaje się być świętokradztwem. Zgoda, różnice są zasadnicze, a podobieństwo jest jedynie zewnętrzne. Nie wolno jednak zapominać, że i kult Serca Bożego ma swoją zewnętrzną stronę i związane z nią niebezpieczne płycizny. Jedną z nich jest romantyzm, który do tego kultu się przedostał, a nawet w pewnej mierze go zawłaszczył. Mam tu na myśli nie tyle teologię, która za tym kultem stoi, choć i ona ze względu na swoje epokowe uwarunkowania nie jest dla dzisiejszego człowieka oczywista, ile raczej jego zewnętrzny wyraz w postaci pobożności. W tej ostatniej dziedzinie owe, na świętokradztwo wyglądające, porównanie Serca przebitego włócznią i serca przebitego strzałą zaczyna zyskiwać pewną sensowność. Romantyczna miłość do Serca Jezusowego, aczkolwiek piękna, jest wielkim i groźnym zawężeniem. Jeśli ten kult dla tak wielu, zwłaszcza ludzi młodych, nie jest do przyjęcia, to właśnie z tego powodu. Logika serca rozumiana jako logika uczuć jest dziś mało pociągająca. Liczą się fakty, konkretne osiągnięcia, nie zaś symbole i uczucia. Nie przez przypadek propaganda komunistyczna starała się nam wpoić przekonanie, iż religijność to sprawa uczuć. Religijność, owszem, to także sprawa uczuć, ale nie tylko, więcej, nie przede wszystkim. Prawdziwy kult Serca Bożego ma się tak do jego uczuciowo-romantycznego zawężenia, jak serce przebite strzałą Amora do Serca przebitego włócznią rzymskiego żołnierza.
      Serce przebite strzałą Amora jest fragmentem mitu - pewnej ludzkiej konstrukcji myślowej, starającej się wytłumaczyć potęgę ludzkiego erotyzmu. Serce przebite włócznią jest częścią historii oraz dowodem okrucieństwa i potęgi zła w ludzkim świecie. Serce przebite strzałą Amora to początek czegoś nowego, pięknego, a zarazem obietnica szczęścia. Serce przebite włócznią to sromotny koniec pewnej obiecującej historii i zawiedzione nadzieje tych, który z tą historią związali swe życie - a myśmy się spodziewali, że On właśnie... Serce przebite strzałą to w naszej wyobraźni serce tętniące życiem i nadzieją. Serce przebite włócznią to serce umarłe i dowód śmierci. Pulchny Amor ze złotym łukiem to uosobienie dziecinnej zabawy i figlarności. Rzymski żołnierz z włócznią to strażnik potężnego imperium opartego na okrucieństwie, w którym nie tylko wojny, ale i zabawy (igrzyska) pełne były krwi niewinnych. Serce przebite strzałą to radość i naiwna wiara w lepszą przyszłość. Serce przebite włócznią to zgroza, w której tylko totalne zaufanie Bogu, pozostawiające na boku uczucia i rozumowe argumenty, pozwala wiarę zachować. Ignacy Loyola proponuje w swoich Ćwiczeniach Duchownych kontemplację męki Jezusa, polegającą na wejściu w sytuację osób, które wtedy stały pod krzyżem. Było ich cztery, ale z uczniów był tylko jeden, najmłodszy; ten, któremu nic nie groziło, był bowiem niepełnoletni. Śmierć Jezusa już nastąpiła, teraz chodziło tylko o przekonywający dowód. Co czuły te osoby, gdy rzymski żołnierz przebijał Serce Jezusa? Czy było tam coś z romantyzmu? Czy raczej nie było to absolutne przeciwieństwo tego, co się nam z romantyzmem kojarzy? Jest rzeczą niemożliwą wczuć się w pełni w ich położenie. Ale już tylko cząstkowe wejście w ich sytuację napełnia przerażeniem. Słusznie zaleca kardynał Henry Newmann, aby przed wejściem w taką kontemplację usilnie prosić o łaskę, by móc przetrwać grozę tych sytuacji. Odkrywamy tu romantyzm słodkiej pobożności jako ucieczkę od rzeczywistości w rodzaj mitu, który pozwala nam obcować z czymś przerażającym i do tego mieć jeszcze piękne uczucia. Ta pobożna alienacja (wyobcowanie się) z rzeczywistości, choć z jednej strony ułatwia życie, na dłuższą metę przynosi jednak bardzo negatywne skutki. Prawdziwa rzeczywistość wcześniej czy później dosięga owej pobożnej alienacji i z całą bezwzględnością ogołaca jej fałsz. Iluż to ludzi, skądinąd bardzo pobożnych, nie potrafi stanąć oko w oko z własnym krzyżem, nie mówiąc już o tym, aby wziąć go na ramiona; iluż się buntuje, popada w depresje aż po myśli samobójcze włącznie?
      Przebite włócznią Serce Jezusa dane jest nam nie po to, abyśmy się nad nim roztkliwiali i byśmy się rozpływali w zachwytach nad Jego miłością. Romantyzm jest tu złym doradcą. Owszem, objawia się w Nim miłość, lecz ma ona niewiele, jeśli nie zgoła nic, wspólnego z romantyzmem. Aby podkreślić jej "szczególność", autorzy Nowego Testamentu konsekwentnie unikają greckiego słowa eros, oznaczającego właśnie miłość romantyczną, i zastępują je słowem agape, które wtedy jeszcze dla Greka nie ma jakiegoś bardzo konkretnego znaczenia, jest raczej synonimem innych słów oznaczających miłość i jest używane dla wzbogacenia słownictwa, jakby czekało na swoje znaczenie specyficzne, które zyskuje dopiero w Nowym Testamencie. Jest to miłość nieznana, a raczej zapoznana przez grzech. Grzech bowiem w swej najgłębszej istocie polega na niewierze w miłość Boga. To miłość rzucająca się w objęcia swych wrogów i biorąca na siebie całe ich okrucieństwo. To miłość tak wielka, że nie przeraża jej krzyż i jego hańba. Jest to zatem nie miłość uczuć, ale potężnych faktów, zapowiadanych przez proroków. Zdziera ona zasłonę śmierci okrywającą ludzkość i objawia zwycięstwo życia.
      Kontemplując przebite włócznią Serce Jezusa, patrzymy nań zawsze z perspektywy zmartwychwstania, czyli zwycięstwa życia nad wszelkim rodzajem śmierci. Kontemplujemy potęgę Bożej miłości, która zawsze stwarza nowe życie. Jeśli kontemplacja ta nie rodzi w nas nowego życia, jeśli nas samych nie napełnia czynną miłością, wyrażającą się w służbie braciom, może i naszym wrogom, a tylko syci nasze uczucia, to znaczy, że daliśmy się złapać w pułapkę bezpłodnego romantyzmu. Kościół świadom tego niebezpieczeństwa modli się na zakończenie Mszy świętej w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa następującymi słowami: Boże, nasz Ojcze, niech ten Sakrament Twojej miłości pociągnie nas do Twojego Syna, abyśmy, ożywieni świętą miłością, umieli dojrzeć w naszych braciach Chrystusa. Jest to modlitwa o łaskę, ale i wskazówka, abyśmy tej łaski nie przyjmowali na próżno, lecz nieśli ją ku tym, w których Chrystus cierpi i to niekiedy tak bardzo, jak ongiś na krzyżu, a co w nas, wrażliwych i czułych na modlitwie, wywołuje być może przerażenie i odrazę. Obyśmy zwłaszcza w nich umieli dojrzeć Chrystusa...
ks. Stanisław Łucarz SJ
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Jezusowy czerwiec - Jan Pluta
  • Romantyzm i kult Serca Bożego - ks. Stanisław Łucarz SJ
  • Jestem Żydem od Jezusa - Agnieszka Turska
  • Bóg Święty - Ojciec Jerzy
  • PSJ VI/2003
    skocz do numeru:
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.