Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr listopad 2003
Są i tacy, którzy chcą, aby w chwili śmierci ktoś przy nich usiadł...
      W Domu dla Umierających w Kalighat nikt jeszcze nie umarł załamany, w rozpaczy, nie chciany, głodny czy niekochany. Przed śmiercią niektórzy proszą o wodę z Gangesu, inni o wodę święconą lub o słowo modlitwy. Jeszcze inni proszą po prostu o jabłko, pomarańczę lub papierosa. Są też i tacy, którzy chcą, aby w chwili śmierci ktoś przy nich usiadł.
(Matka Teresa)

      Do Kalkuty przyleciałem późnym wieczorem. Wysiadłem z samolotu wyjątkowo zmęczony po locie, który ze względu na złą pogodę był trudny, żeby nie powiedzieć niebezpieczny. Pierwsze wrażenie, jakie to olbrzymie miasto na mnie zrobiło, nie należało do najprzyjemniejszych. Mocny deszcz, silny monsunowy wiatr, gorąc, smród spalin samochodowych i oczywiście ulice pełne ludzi żebrzących o kilka rupi (indyjska waluta). Pośrodku tego wielomilionowego miasta, w przemoczonym i zachlapanym błotem ubraniu, lekko wystraszony, pełen determinacji, pomimo późnej już godziny postanowiłem dotrzeć na Lower Circular Road, gdzie znajduje się Generalny Dom Zgromadzenia Misjonarek Miłości.
      Było już ciemno, a deszcz padał delikatniej, kiedy dotarłem na miejsce. Matka Teresa została pochowana w kaplicy, w której spędziła wiele czasu na modlitwie i kontemplacji. Zaraz po lewej stronie przy wejściu, gdzie zwykła była siedzieć, siostry umieściły naturalnej wielkości figurę klęczącej w rozmodleniu Matki Teresy. Zaś na białej płycie sarkofagu znajduje się figurka Matki Bożej, są świeże kwiaty i Biblia. Na ścianie wisi krzyż i obok niego jest napis "PRAGNĘ" - słowo, które wypowiedział Jezus.
      Po chwili modlitwy udało mi się porozmawiać z siostrami. Pytam, kim dla nich jest Matka Teresa. Odpowiedź jest zaskakująco prosta: "Matką". I choć minęło już kilka lat od jej śmierci, ona wciąż jest obecna. Choć odeszła, wciąż dogląda swojego dzieła.
      Nie mam noclegu, żadnych adresów, gdzie mógłbym przenocować. Wiem jednak, że muszę dotrzeć jeszcze do "Nirmal Hriday", do domu dla umierających. Wsiadłem szybko do autobusu i zadowolony, że deszcz nie pada mi na głowę, pozwoliłem wywieźć się w zupełnie przeciwnym kierunku od zamierzonego. Oczywiście pomyliłem autobus, który wywiózł mnie na drugi koniec miasta. W autobusie miałem sporo czasu, aby zadać sobie kilka pytań, z których najważniejsze to: Dlaczego dom dla umierających? Dlaczego biedni i bezdomni, a nie bogaci i mający dach nad głową? Dlaczego właśnie dom dla umierających był najważniejszą inicjatywą dla Matki Teresy? Jaki z tego pożytek i dlaczego umierający byli tą sprawą, która leżała głęboko w jej sercu? Renzo Allegri, rozmawiając z Matką Teresą, usłyszał taką odpowiedź: Dom dla umierających (...) stał się miejscem świętym, bowiem w nim każdego dnia dochodzi do rzeczywistego kontaktu pomiędzy niebem a ziemią; wiele osób kończy tu swoje ludzkie doświadczenie, aby złączyć się z Ojcem. Oczekiwanie na śmierć - cóż to za dziwna perspektywa - pomyślałem. Obecność przy umierającym musi być zatem niezwykłym wydarzeniem, skoro w umieraniu spotykają się życie i śmierć.
      Kiedy dotarłem do "Nirmal Hriday" było ciemno i bardzo późno. Szukałem wejścia. Oczywiście wszedłem od złej strony; wokół mnie było pełno Hindusów. Rozglądałem się i zobaczyłem ściany czerwone od krwi. Wiem gdzie jestem - pomyślałem. To świątynia bogini Kali. Świątynia ta jest miejscem pielgrzymkowym, każdego dnia przychodzą tu tłumy. W środku panuje olbrzymi gwar. Kapłani podcinają zwierzętom gardła, bo krew przynosi szczęście i łaskę bogów. Po kilkunastu minutach jestem już na zewnątrz świątyni. Pukam do jakiś drzwi, tak to tutaj. Otwiera mi jakaś Hinduska, potem woła siostrę. Wchodzę do środka i widzę przed sobą dwie sale pełne łóżek, na których leżą biedacy - ludzie odepchnięci przez świat. "Nirmal Hriday" to miejsce zarówno ludzkiego cierpienia, w którym udręka i ból nie są nikomu obce, jak i miejsce pełne miłości. Nie jest to dom smutku, ale dom pełen nadziei, w którym panuje ludzka życzliwość i miłość. Podchodzę do biedaków, czuję się bardzo głupio, czuję się jak turysta, który zwiedza muzeum, który nie ma pojęcia, co tu się dzieje. Jestem w "miejscu świętym", w którym "śmierć spotyka się z życiem", a ja przyjechałem tu tylko popatrzeć. Popatrzeć na co? Na śmierć? Na ludzką nędzę? Pomyślałem: Będę się więc teraz za tych ludzi modlił, to jedyna rzecz, którą mogę dla nich zrobić. W jednej ze swoich rozmów Matka Teresa powiedziała: Wszystko zaczyna się od modlitwy.
      Teraz z perspektywy czasu, kiedy upłynęło kilka lat od tamtego spotkania z umierającymi, wiem, jak ważną sprawą jest widzieć w umierającym człowieku pielgrzyma, który wraca do siebie po długiej pielgrzymce życia. Każdego dnia na całym świecie umierają ludzie. I nikogo to nie dziwi. Taka jest kolej życia. Kiedyś zadano Matce Teresie krótkie pytanie: Czy boi się Matka śmierci? Ona odpowiedziała: Nie, absolutnie nie. Umrzeć to znaczy wrócić do domu. Czy Pan boi się wracać do domu swoich bliskich? Ja z niecierpliwością oczekuję chwili śmierci. Wtedy spotkam Jezusa i wszystkich ludzi, których starałam się obdarzyć miłością w tym życiu.
      Matka Teresa jawi się nam jako człowiek wielkiej wiary, nadziei i zaufania. Stała się uboga, aby być bliżej ubogich. Oto klucz do jej świętości. Stać się biedakiem, żebrzącym, odepchniętym, zapomnianym, ścierać ze skroni krople deszczu, jak czynią to najbiedniejsi z biednych, a jednak ufać i mieć nadzieję. Kiedyś powiedziała: Chory, biedny, niechciany, niekochany, trędowaty, narkoman, alkoholik, prostytutka - to Chrystus w nędznym przebraniu. To jest cudowne! Pomyślcie tylko: to, co czynicie dla biednych, chorych, kalek, czynicie dla Niego!
      Nie uprawiała "wielkiej" teologii. Chciała być cała dla innych. Stworzyła dom, w którym umierający mogli kończyć swoje życie w świadomości, że odchodzą do domu Ojca, który nigdy nie przestał ich kochać. Dawała biedakom poczucie bezpieczeństwa, pozwalała odczuć swoją obecność, widzieć pochyloną w zatroskaniu ludzką twarz człowieka. Matka Teresa mówiła: Jestem świadoma, że jesteśmy maleńką kroplą w wielkim oceanie nędzy i cierpienia, ale jeżeli nie byłoby tej kropli, to ludzkie cierpienie i nędza byłyby jeszcze większe... Z tą myślą każdego dnia pochylała się nad drugim człowiekiem. Pozwalała, by krople miłości zamieniały się w strumyki i strumienie, bez których ocean nie byłby oceanem. Wciąż powtarzała, że jej największym wyróżnieniem jest kochać Jezusa. On jest dla mnie wszystkim, On jest moim życiem, moją miłością, moją nagrodą.
      W "Nirmal Hriday" obdarowany zostałem łaską spotkania z człowiekiem cierpiącym, a zarazem kochanym. Oprócz widocznej nędzy bólu czekających na swoją śmierć ludzi, uchylona została przede mną tajemnica miłości, którą każdego dnia napełniała się Matka Teresa.
      Listopad jest czasem pochylenia się nad tajemnicą życia i śmierci. Niech bł. Matka Teresa uczy nas widzieć nadzieję wbrew wszelkiemu zwątpieniu, które nieraz ogarnia ludzi dzisiejszego świata. Matko Tereso z Kalkuty - módl się za nami.

      19 października br. na Placu św. Piotra odprawiona została Msza św. beatyfikacyjna Matki Teresy z Kalkuty. Uroczystości towarzyszyły liczne wydarzenia, które w Rzymie trwały od 17 do 26 października (obrzędy liturgiczne, konferencje, wystawy i pokazy filmów, poświęcone życiu i działalności błogosławionej i założonego przez nią Zgromadzenia Misjonarek Miłości). Główne ceremonie rozpoczęły się w piątek 17 października różnojęzycznymi liturgiami w Bazylice św. Jana na Lateranie, których motywem było często powtarzane przez Matkę Teresa zdanie: Świętość nie jest luksusem nielicznych, ale obowiązkiem dla każdego z nas.

      Matka Teresa z Kalkuty (1910-97) - Agnes Gonxha Bojaxhiu urodziła się w Skopje w rodzinie albańskiej. W 1929 r. wstąpiła do irlandzkiego zgromadzenia Sióstr Loretanek, przyjmując imię s. Marii Teresy od Dzieciątka Jezus z powodu czci, jaką otaczała św. Teresę z Lisieux. W dwa lata później złożyła w nim pierwsze swoje śluby. W 1937 r. złożyła śluby wieczyste, a Zgromadzenie wysłało ją do Kalkuty jako nauczycielkę historii i geografii w liceum Sióstr Loretanek po 6-miesięcznym kursie języka angielskiego w Dublinie. W 1946 r. podczas pobytu w Indiach zetknęła się z wielką biedą w Kalkucie. Usłyszała tajemnicze wezwanie Pana, który prosił ją o porzucenie wszystkiego dla życia ubogiego w służbie ubogim. Za pozwoleniem władz Zgromadzenia opuściła klasztor, mając za całe dobro: sari, 5 rupii i bilet kolejowy do Patny. Postanowiła założyć nowy instytut zakonny, który zająłby się opieką nad najuboższymi. Po kilku latach starań władze kościelne wyraziły na to zgodę i tak powstało Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości, działające początkowo w Kalkucie, ale wkrótce rozszerzyło ono swą posługę na cały świat. W 1949 r. Matka Teresa powróciła do Kalkuty i otworzyła pierwszy Dom nowego Zgromadzenia. Następnie w Kalkucie otworzyła Dom dla umierających. W roku 1965 Zgromadzenie Misjonarek Miłości zostało zatwierdzone przez Stolicę Apostolską. W 1970 r. utworzono 2 klasztory kontemplacyjne: jeden dla braci, a drugi - dla sióstr. W 1973 r. Matka Teresa założyła męską gałąź Zgromadzenia - Braci Misjonarzy Miłości. W roku 1979 otrzymała Nagrodę Nobla. W 1989 r. założyła Zgromadzenie Świeckich Misjonarzy Miłości. Zmarła w domu macierzystym swego Zgromadzenia w Kalkucie w opinii świętości. Na prośbę wielu osób i organizacji Jan Paweł II już w 1999 r., a więc zaledwie w 2 lata po jej śmierci, wydał zgodę na oficjalne rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, chociaż przepisy kościelne wymagają minimum 5 lat na podjęcie takich działań. Proces ten na szczeblu diecezjalnym zakończono w 2001 r. i obecnie został on uwieńczony beatyfikacją.
Mariusz Gajewski SJ
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
PSJ XI/2003
skocz do numeru:
© Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.