Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr maj 2004
Maryja nas pocieszyła
      Przed dwoma dniami zadzwoniła do mnie Majsun. Chciała się spotkać ze mną któregoś dnia po pracy. Umówiliśmy się na dzisiaj. - Hmm, ciekawe - pomyślałem sobie - pierwszy raz podejmuje taką inicjatywę.
      Spotykam ją co tydzień w gronie jej przyjaciół, w grupie, którą prowadzę, spotykam na rekolekcjach, na konferencjach. Pierwszy raz poprosiła mnie o spotkanie indywidualne. Trochę się spóźniła, bo autobus, który odwozi i przywozi pracowników banku, w którym ona pracuje, tego dnia na trochę dłużej utknął w korku ulicznym. Słyszałem jej szybki krok na klatce schodowej. Kiedy otworzyłem drzwi, była uśmiechnięta jak rzadko i od razu mi obwieściła: - Nie wyobraża sobie ojciec, jaka jestem szczęśliwa.
      Byłem pewien, że chodzi o zaręczyny, jak to się mówi: poproszono o nią, czyli poproszono jej rodziców o jej rękę dla swojego syna. Zdziwiłem się, gdy się okazało, że moje przewidywania się nie sprawdziły. Chodziło o co innego. Ich wioskę, którą co tydzień w czwartek po pracy odwiedza i pozostaje tam na piątek (ten dzień w krajach muzułmańskich jest dniem wolnym od pracy), "nawiedziła al-Adra", czyli Dziewica. Chodzi oczywiście o Najświętszą Maryję Pannę.
      Mówiła jednym tchem, z wypiekami na twarzy, z oczyma pełnymi radości, że w ostatnim czasie cała wioska gromadzi się w domu Baszara, gdzie nieprzerwanie trwa modlitwa. Ludzie kolejno odmawiają Różaniec, śpiewają pieśni religijne i prowadzą rozmowy na temat ostatnich wydarzeń. Był nawet jeden znany ksiądz z Damaszku, był biskup, zjeżdżają się tam ludzie z okolicznych wiosek, aby wziąć trochę oliwy na watkę i zawieźć do swego domu. Chodzi o oliwę, która spływa z papierowego obrazka Matki Boskiej, który był zawieszony na wezgłowiu Hanny, uczennicy 9 klasy, przed którym się ona modliła co wieczór. Rodzice zwrócili jej uwagę, żeby na noc nie smarowała niczym włosów, bo później pozostają tłuste plamy na poszewce poduszki i na prześcieradle. Za drugim razem, gdy znów matka ujrzała plamy, bardziej ostro przywołała do porządku swoją córkę. Ona zaprzeczyła tym posądzeniom, ale dowód w postaci plam był aż nadto wymowny. Były one dokładnie po jej stronie, a nie po stronie śpiącej z nią siostry. Na początku nie zauważono jednak, że po jej stronie był również obrazek al-Adry. Nie zwracano na to uwagi, bo nikt nie przypuszczał, że obrazek może być sprawcą plam na poduszce - bo spływa z niego oliwa "błogosławieństwa". W każdym sanktuarium na Bliskim Wschodzie znajduje się oliwa błogosławiona przez księdza (tak jak u nas woda święcona) i każdy, kto odwiedza sanktuarium, macza w niej palec i znaczy nią krzyż na czole. Jeżeli ktoś jest chory, dotyka nią bolącego miejsca, niektórzy natomiast nawilżają nią watki i zabierają je z sobą do domu, by namaścić nimi chorych albo zachować je w rezerwie na jakąś inną ewentualność. Tym razem ksiądz nie błogosławił oliwy i nikt jej nie przyniósł, aby napełnić nią czarkę. Czarkę oliwy napełniła al'Adra. Obrazek więc odczepiono od wezgłowia łóżka, ustawiono na małym stojaczku z drutu, a pod nim została umieszczona czarka, w której zbierała się "oliwa błogosławieństwa".
      - Proszę ojca - ciągnęła Majsun z przejęciem w głosie - naprawdę nasza wieś była biedna. W tym roku zmarło w niej 14 osób. Chodziliśmy z jednej uroczystości pogrzebowej na następną, a ponieważ u nas odprawia się Msze święte za zmarłego w dniu pogrzebu, po trzech dniach, po tygodniu, po miesiącu i po upływie roku, ciągle chodziliśmy w żałobie. Dzisiaj wioska nasza jest zupełnie zmieniona. Ludzie zaczęli się uśmiechać. Znów wstąpiła w nas nadzieja i chęć do życia. Al'Adra nas pocieszyła - nie przestawała powtarzać Majsun. - Nasz kościół był pustawy. Nawet w święto mało było w nim dorosłych. Tylko dzieci i młodzież harcerska. Nasz chór spotykał się co tydzień i ćwiczył pieśni, ale nikt nam przez cały rok nie powiedział: dziękuję. Nikogo to nie obchodziło. Nawet ksiądz był obojętny. Niech ojciec sobie wyobrazi, że w miesiącu maju, my, kobiety naszej wioski, musiałyśmy same otwierać kościół i organizować nabożeństwo majowe, bo ksiądz powiedział, że on nie chce mieć nic wspólnego z naszymi modlitwami. Al'Adra nas pocieszyła - znów powtórzyła jak refren Majsun. - W święto Chrztu Pańskiego przyjechał do nas biskup. Po raz pierwszy kościół był pełen. Biskup uklęknął przed ikoną Matki Najświętszej i poświęcił Jej naszą wieś. Tego dnia najwięcej oliwy spłynęło z obrazka w domu Baszara.
      Ojciec nie ma pojęcia, jak człowiek czuje się podniesiony na duchu, gdy ten dom odwiedzi. Ja wcale nie starałam się dojść do obrazka. Stałam i płakałam. Do wczoraj, do dziesiątej w nocy, kiedy telefonowałam, ciągle jeszcze, kropla po kropelce, ściekała oliwa. W następny czwartek, jak pojadę, przywiozę jej trochę dla ojca. A może ojciec pojedzie ze mną do Basir?
      Zdziwiła mnie bardzo Majsun. Pierwszy raz widziałem ją tak rozentuzjazmowaną czymś, co dotyczy religii i Kościoła.
      - Al.'Adra nas pocieszyła - powtórzyła raz jeszcze, a ja sobie przypomniałem znany z Ewangelii epizod nawiedzenia św. Elżbiety przez Najświętszą Maryję Pannę. Jej wejście do domu i Jej pozdrowienie sprawiło, że Jej krewna Elżbieta i dzieciątko, które było w jej łonie, namaszczone zostały Duchem Świętym. Ewangelia mówi, że wielka radość zapanowała w tym domu. Miałem wrażenie, że Majsun opowiada mi właśnie to wydarzenie, tym bardziej, że Basir w Horanie jest stosunkowo niedaleko; Horan stanowi przedpola Galilei.
ks. Zygmunt Kwiatkowski SJ
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Maryja nas pocieszyła - ks. Zygmunt Kwiatkowski SJ
  • "Labirynty" Mariana Kołodzieja - Rozmawiała: Bożena Grzebień
  • FATIMA - Katarzyna Pytlarz
  • PSJ VI/2004
    skocz do numeru:
    fot. M. Pióro
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.