Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr grudzień 2004
Zwycięstwo Niepokalanej
      Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny potwierdzają Jej liczne objawienia w różnym czasie i w różnych miejscach. Jednymi z najważniejszych są objawienia Matki Bożej udzielone w 1830 r. św. Katarzynie Labouré w Paryżu przy ulicy du Bac. Tam w kaplicy Sióstr Miłosierdzia (Szarytek) Matka Najświętsza objawiła się w postaci Niepokalanie Poczętej z wyciągniętymi ramionami i otwartymi dłońmi, z których spływały na kulę ziemską strumienie łask. W drugim objawieniu 27 listopada Matka Boża poleciła wybicie i rozpowszechnienie medalika z Jej wizerunkiem. Na odwrotnej jego stronie należało uwidocznić inicjał maryjny - literę "M" z małym krzyżem powyżej, a niżej wizerunki: Najświętszego Serca Pana Jezusa otoczonego cierniem i Serca Matki Bożej przeszytego mieczem. Upowszechnienie i noszenie medalika sprowadzało na ludzi wiele łask, zaczęto go więc nazywać "Cudownym Medalikiem".
      Każdy powrót do Boga, każda konwersja jest zdarzeniem niezwykłym, nadprzyrodzonym, po prostu cudownym, lecz przyjęcie wiary katolickiej za sprawą Cudownego Medalika przez zapiekłego w nienawiści do katolicyzmu francuskiego Żyda Alfonsa Ratisbonne jest tak wyjątkowym, tajemniczym i zdumiewającym wydarzeniem, że zasługuje na przypominanie o nim.
      Alfons Ratisbonne urodził się w 1814 r. w Strasburgu w rodzinie żydowskiej, w której zanikły jednak żydowskie tradycje religijne. Uczył się w królewskiej szkole w Strasburgu, gdzie poczynił większe postępy w korupcji serca niż w wykształceniu umysłowym - jak wyznał po swojej konwersji. Dalsze nauki odbywał w zakładzie protestanckim, który ukończył ze stopniem bakałarza. W Paryżu studiował prawo i został adwokatem.
      Ciosem dla rodziny Ratisbonne była konwersja starszego syna Teodora na wiarę katolicką, a następnie - mimo usilnych próśb i rozpaczy bliskich - przyjęcie przezeń święceń kapłańskich. Decyzja i działalność kapłańska brata wzbudziły w Alfonsie narastającą nienawiść do katolicyzmu i wszystkiego co katolickie. Zerwał z bratem wszelkie stosunki, gdy tymczasem ks. Teodor modlił się wytrwale o nawrócenie swoich bliskich.
      Alfons jeszcze jako chłopiec stracił matkę, a kilka lat później także ojca, bankiera, po którym odziedziczył znaczny majątek. Ojca zastąpił Alfonsowi wuj, patriarcha rodu, bezdzietny finansista i bankowiec. Wuj odwołał z Paryża ukochanego bratanka do Strasburga, czyniąc go wspólnikiem domu bankowego Ratisbonne. Alfons jednak nie lubił bankowości -interesy go niecierpliwiły, powietrze biurowe dusiło, marzył tylko o zabawach i uciechach i oddawał się im namiętnie. Nie praktykował judaizmu ani w domu wuja, ani u swoich braci i sióstr. Nie wyznawał żadnej religii - nie uważał się za wierzącego w Boga. Był Żydem tylko z nazwy. Wyznał jednak: Pustka była w moim sercu i nie byłem wcale szczęśliwy wśród obfitości wszystkiego. Czegoś mi brakowało.
      Wielką radość sprawiało mu narzeczeństwo z młodziutką, 16-letnią bratanicą. Z powodu zbyt młodego wieku narzeczonej rodzina odłożyła ślub, a do tego czasu Alfons miał odbyć długą podróż zagraniczną.
      Pod koniec listopada 1841 r. wyjechał do Neapolu. Zimę zamierzał spędzić na Malcie, aby z kolei udać się do Konstantynopola i na Wschód. W dzienniku z podróży wyrażał swą nienawiść do religii, do księży, zakonów, zwłaszcza do jezuitów, do swego brata księdza; dopuszczał się wielu bluźnierstw przeciw katolickiej wierze. Nienawidził Rzymu jako miasta pamiątek chrześcijańskich, a jednak w sposób trudny do wyjaśnienia znalazł się w nim 6 stycznia 1842 r. Tu przypadkowo spotkał przyjaciela ze swego dzieciństwa Gustawa de Bussieres. Lecz częściej spotykał się z jego starszym bratem Teodorem de Bussieres, który z protestantyzmu przeszedł na katolicyzm i odznaczał się niezwykłą gorliwością. Ten w sposób nieprawdopodobny namówił Alfonsa do zawieszenia na szyi Cudownego Medalika. Co więcej, namówił go do odmawiania rano i wieczorem znanej modlitwy św. Bernarda: Pomnij o najdobrotliwsza Panno Maryjo. Ratisbonne uległ tym namowom, ale bez najmniejszej motywacji religijnej, z ironią i wybuchem szyderczego śmiechu, traktując całe to zdarzenie jako nieprawdopodobną przygodę. Nazajutrz stwierdził jednak, że słowa modlitwy tak żywo owładnęły jego umysłem, że nie mógł się od nich oderwać; ciągle doń powracały, a on powtarzał je jak muzyczną arię. Mimo to w dalszym ciągu naśmiewał się ze spraw religijnych, co przeradzało się w piekielny ogień bluźnierstw, o których nie śmiem myśleć dziś, tak jestem przerażony nimi - wyznał po swoim nawróceniu.
      20 stycznia Teodor de Bussieres poprosił Alfonsa Ratisbonne, by zaczekał na niego w powozie przed kościołem San Andrea delle Frate. Sam oddalił się, by w zakrystii załatwić sprawy związane z pogrzebem zmarłego hrabiego Alberta da La Ferronays, znanego w Rzymie z wielkiej pobożności. Parę dni wcześniej Teodor poprosił hrabiego, aby modlił się o nawrócenie Alfonsa. Ratisbonne w czasie nieobecności Teodora wolał obejrzeć kościół, w którym był wystawiony katafalk zmarłego. O tym, co się tam wydarzyło niech relacjonuje sam Alfons: Kościół św. Andrzeja jest mały, ubogi i odludny. Zdaje mi się, że byłem w nim sam; żaden przedmiot sztuki nie zwracał uwagi. Bezmyślnie prowadziłem wkoło wzrokiem, nie zatrzymując się myślą na niczym Przypominam sobie czarnego psa, który kręcił się przede mną i podskakiwał... Wkrótce pies ten zniknął - cały kościół zniknął. Nie widziałem już nic..., a raczej, o mój Boże, widziałem jedną rzecz! W innym źródle czytamy: Nagle owładnęło mną jakieś niewysłowione wzburzenie. Uniosłem wzrok w gorę. Budynek zniknął mi z oczu. Tylko jedna kaplica jakby skupiła całe światło, a pośrodku tego promieniowania ukazała się, stojąc na ołtarzu, wielka, świetlista, pełna majestatu i słodyczy Najświętsza Panna Maryja, taka jak na medaliku. Jakaś nieodparta siła popchnęła mnie ku Niej. Maryja dała mi dłonią znak, bym klęknął. Zdawała się mówić: "Tak jest dobrze". Nie mówiła do mnie, ale ja wszystko zrozumiałem. W kościele tym nie było żadnego wizerunku Matki Bożej, tymczasem Alfons wyznaje: Całowałem z wylaniem wizerunek Najświętszej Panny promieniejącej łaskami. Och, to była ONA!
      Niepokalana Matka Boża z niedowiarka uczyniła nieoczekiwanie gorliwego wyznawcę Chrystusa. Wyrzekł się wszystkiego, co nie jest Chrystusem: Miłość mojego Boga zajęła miejsce wszelkiej innej miłości. (...) To szaleństwo jest dzisiaj moją mądrością i moim szczęściem.
      Pierwsze słowa porażonego cudowną mocą i nawróconego Alfonsa były wyrazem wielkiej wdzięczności dla śp. de La Ferronays: Ach jak ten człowiek za mnie się modlił - wyznał później - chociaż nie umiał powiedzieć, w jaki sposób się o tym dowiedział, jak i o wielu prawdach wiary. Zasłony spadły mu z oczu i znikły kolejno i szybko jak śnieg, błoto i lód pod palącymi promieniami słońca.
      Alfons nie wrócił już do Neapolu i nie kontynuował zaplanowanej podróży. Znalazł się w rzymskim domu neofitów św. Ignacego Loyoli i w jezuickim domu profesów na rekolekcjach, przygotowujących go do przyjęcia Chrztu. Ceremonia ta odbyła się w kościele del Gesu 31 stycznia 1842 r. Trwała trzy godziny. Przewodniczył jej kardynał Patrici. Na Chrzcie Alfons przyjął dodatkowo imię Maria dla uczczenia Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej od Cudownego Medalika. Wtedy też przyjął sakrament bierzmowania i Pierwszą Komunię świętą. Wkrótce został przedstawiony papieżowi Piusowi IX przez generała jezuitów. Po szczególnym zbadaniu sprawy konwersji, na podstawie zeznań dziewięciu wiarygodnych osób, cudowny charakter tego nawrócenia potwierdził kardynał wikariusz Patrici dekretem z dnia 3 czerwca 1842 r.
      Alfons Maria Ratisbonne wstąpił do Towarzystwa Jezusowego i w 1847 r. przyjął święcenia kapłańskie. Po uzyskaniu dyspensy opuścił jednak zakon, odnowił zerwane więzi z bratem ks. Teodorem Ratisbonne i wspólnie pracowali nad nawracaniem żydowskich współbraci, zwłaszcza żydowskich dziewcząt przygotowywanych do Chrztu. Dla nich założyli Kongregację Najświętszej Maryi Panny Syjońskiej (Sióstr Syjońskich), zatwierdzoną jako zakon przez papieży: Grzegorza XVI i Piusa IX.
      W 1855 r. Alfons przeniósł swą działalność z Europy do Jerozolimy i tam z ogromnym poświęceniem założył w 1856 r. obok łuku Ecce Homo przy Via Dolorosa klasztor Sióstr Syjońskich. Drugi klasztor Sióstr Syjońskich założył w Ain Karem. Tam złożono jego ciało, gdy zmarł 6 maja 1884 r.
      Na kilkanaście lat przed ogłoszeniem dogmatu o Niepokalanym Poczęciu w roku 1854 i przed Jej objawieniami w Lourdes w 1858 r. Dziewicza Matka Boża, nawracając Alfonsa Ratisbonne na wiarę katolicką, okazała światu kolejny raz swą zwycięską moc i niezawodne wstawiennictwo u swego Boskiego Syna.
Jan Pluta
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Człowiek wielkiego zawierzenia - Leon Dyczewski OFMConv.
  • PSJ XII/2004
    skocz do numeru:
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.