Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr luty 2005
Być mniszką dzisiaj
O życiu monastycznym z siostrami z rzymskiego monasteru Sant'Antonio rozmawia Jadwiga Zięba
Historia Monasteru Sant'Antonio w Rzymie, na Awentynie, sięga początków XVIII wieku, ale duchowość Wspólnoty zanurzona jest w samych źródłach monastycyzmu: poprzez Romualda - założyciela Kamedułów, w doświadczeniu Antoniego eremity - twórcy życia pustelniczego i ojca "Ojców Pustyni", Benedykta - patrona Europy oraz w bogatym duchowym doświadczeniu mnichów zarówno wschodnich, jak i zachodnich. Bardzo symboliczne znaczenie ma położenie monasteru na Awentynie, gdzie swe początki ma również monastycyzm żeński. Wraz z Soborem Watykańskim II Wspólnota mniszek Kamedułek, ze swą przełożoną Ildegardą Ghinassi, równolegle do mnichów Kamedułów z Camaldoli, weszła na drogi duchowej i strukturalnej odnowy. Głównymi źródłami inspiracji stały się dokumenty soborowe, przede wszystkim Konstytucje o Słowie Bożym i o Liturgii. Długa wędrówka poszukiwań prowadzi Wspólnotę poprzez drogi rozeznawania, pogłębiania i zasłuchania w słowo Boże, ciągłe szukanie Boga oraz monastyczną stałość w nawróceniu, rozumianą jako stałość w przeżywaniu dynamiki powołania i życia duchowego. (Barbara Rzepka)

Jaka była twoja droga wiary, która doprowadziła cię do życia monastycznego?

Ida: Pochodzę z Indii, z okolic Bombaju, z nadmorskiej miejscowości o nazwie Vasai Kolivada (co znaczy Rybacy), w której mieszka 300 rodzin. Moja historia to nic szczególnego. Urodziłam się w rodzinie katolickiej i wychowałam się wśród prostych ludzi, którzy dzień po dniu żyją wiarą i nadzieją. Ludzie ci mają niezmierny szacunek dla osób konsekrowanych. Mój tato to człowiek wiary i modlitwy, dlatego też znalazłam w nim oparcie w podjęciu decyzji wstąpienia do monasteru Kamedułek.

Chiara:
Jestem Włoszką. W wieku 16 lat poznałam pewne Zgromadzenie zakonne i, współpracując z nim, rozpoczęłam działalność w wolontariacie na terenie mojego miasta. Przez wiele lat starałam się służyć biednym i niepełnosprawnym, uczestniczyłam w spotkaniach formacyjnych dla wolontariuszy, dzięki którym mogłam pogłębiać moją wiarę. W ten sposób uczestniczyłam w życiu Zgromadzenia. Podczas studiów odkryłam jednak bardziej radykalne wezwanie do poświęcenia się Bogu i coraz bardziej pociągała mnie forma życia, w której modlitwa zajmowałaby uprzywilejowane miejsce, a nie tylko czas "wykrawany" pomiędzy jednym a drugim zajęciem. Poznałam kontemplacyjny odłam tego samego Zgromadzenia i on zafascynował mnie tak, że zaraz po ukończeniu studiów wstąpiłam do klasztoru klauzurowego.

Noela:
Pochodzę z Tanzanii (Afryka Wschodnia). W Rzymie jestem od kilku lat w celu ukończenia studiów. Moja droga wiary ma swój początek w rodzinie, ponieważ właśnie rodzice wprowadzali mnie w życie religijne naszego plemienia, dając proste wskazówki dobrego postępowania: nieczynienia zła nikomu, także samemu sobie. Z punktu widzenia doktrynalnego byłam poganką, ale w doświadczeniu wiary i Boga wychowanie w wierzeniach "pogańskich" widzę jako początek mojej drogi poszukiwania prawdy. W wieku 15 lat przyjęłam Chrzest i I Komunię świętą. W drodze do monasteru towarzyszył mi mój katecheta, który uczył mnie słuchania słowa Bożego.

Barbara:
Wychowałam się w polskiej rodzinie katolickiej. Byłam zaangażowana w działalność parafialnej grupy młodzieżowej, której głównym "wychowawcą" było słowo Boże. Pragnęłam zostać pediatrą, aby w ten sposób pomagać słabym i bezbronnym dzieciom. W czasie nauki w liceum zdecydowałam jednak powierzyć Bogu całe moje życie wraz z osobistymi pragnieniami. Wstąpiłam do Zgromadzenia zakonnego i tak rozpoczęła się moja wędrówka po drogach życia konsekrowanego.

Kiedy i w jaki sposób poznałaś życie monastyczne i monaster Sant'Antonio? Jak wyobrażałaś sobie to życie przed wstąpieniem do monasteru?

Chiara: Życie monastyczne poznałam poprzez pogłębianie Lectio divina i odkrywanie monasteru Sant'Antonio w Rzymie, w którym Lectio zajmuje centralne miejsce. Pragnienie życia modlitwy, odnośnie do jej istoty nie zaś wielości jej zewnętrznych form, było moim motywem wyboru kamedulskiego życia monastycznego, którego bogactwem jest triplex bonum, to znaczy w jednej wspólnocie możliwe są trzy formy życia: wspólnotowa, eremicka i apostolska; każda mniszka może dokonać wyboru stylu życia. Było to dla mnie znakiem szacunku dla osobistego i jedynego w swoim rodzaju powołania człowieka. Szacunek ten czyni struktury "elastycznymi", a w ten sposób bardziej sprzyjającymi przeżywaniu pewnej dynamiki powołania. Wtedy podjęłam decyzję o przejściu do monasteru Sant'Antonio. W gruncie rzeczy nie miałam żadnych oczekiwań poza jednym, aby móc dzielić z innymi osobiste wyzwania płynące z Ewangelii i z życia modlitwy.

Ida: Jest mi trudno odpowiedzieć w kilku słowach na pytanie dotyczące poznania życia monastycznego, ponieważ jest wiele wymiarów, które wymagają głębszego spojrzenia, by je zrozumieć, i takim właśnie jest życie w monasterze Sant'Antonio w Rzymie. Szczerze mówiąc, nie miałam żadnego wyobrażenia o życiu monastycznym, w relacji do doświadczenia, jakie jest moim udziałem od ponad 10 lat.

Barbara:
Podczas studiów odkryłam biblijno-liturgiczny rys duchowości założyciela. Podjęłam osobiste studium biblijne i rozpoczęłam Lectio divina. W ten sposób powróciłam do codziennego słuchania słowa Bożego i odkryłam, że Lectio divina nie jest praktyką religijną, którą można dołączyć do wielu innych, mniej lub bardziej obowiązkowych praktyk religijnych, ale jest pewnym stylem życia, który wymaga przestrzeni i wolności ducha. Poznałam Wspólnotę monastyczną Sant'Antonio, w której jedynym punktem odniesienia zarówno dla osobistego, jak i wspólnotowego szukania Boga jest słowo Boże, a przestrzenią modlitwy wspólnotowej liturgia. Właściwie nie tworzyłam sobie żadnego wyobrażenia o życiu monastycznym, ale po prostu poprosiłam o możliwość osobistego doświadczenia tego stylu życia. W pierwszych miesiącach byłam zaskoczona, że w formacji monastycznej główny akcent pada na odkrycie osobistego powołania, a prymatem jest wolność Boga.

Noela: Życie monastyczne poznałam po ukończeniu szkoły średniej. Towarzyszyły temu rozmaite trudności. O istnieniu monasteru w Mafindze (Tanzania), który jest filią monasteru Sant'Antonio w Rzymie, dowiedziałam się z informatora na temat życia konsekrowanego. Przed wstąpieniem wyobrażałam sobie, że mniszki w monasterze są święte i żyją jak aniołowie.

Co znaczy dla ciebie być mniszką dzisiaj i jak przeżywasz swoją codzienność?

Barbara: Myślę, że być mniszką dzisiaj, znaczy żyć w postawie zasłuchania, dawać Bogu odpowiedź na Jego wyzwania wśród codzienności, przeżywanej zarówno we wspólnocie, jak i w samotności (podejmowanej jako wyjście na pustynię), w skupieniu, jak i w dialogu ze światem, pozwalając Bogu na to, aby mógł stać się we mnie duchowym źródłem, z którego mógłby zaczerpnąć każdy, kto zechciałby przy nim zagościć.

Ida: Według mnie być mniszką dzisiaj znaczy żyć w komunii z ludźmi i z całym stworzeniem. Czuję się obdarowana łaską, dzięki której przeżywam moją codzienność w miłości i posłuszeństwie słowu Bożemu, odkrywając dzień po dniu wolę Bożą.

Chiara:
Myślę, że życie monastyczne jest przestrzenią, w której każdy może na swój sposób naśladować Pana we wspólnocie sióstr, braci. Jest to forma życia skupiona na istocie życia zakonnego, bez tworzenia pewnej "nadbudowy" zewnętrznych form, to znaczy, że wszelkie struktury są sprowadzone do najbardziej koniecznych, a wspólnotowe "formy" modlitwy są powściągliwe. Stwarza to przestrzeń wolności, w której każdy indywidualnie może odpowiedzieć na wezwania Pana w jak najbardziej osobisty i niepowtarzalny sposób. Myślę, że życie monastyczne dzisiaj jest znakiem prymatu, jaki każdy powołany pragnie dać w swym życiu Bogu, i "przestrzenią" wolności oraz prostoty, których wielu szuka.

Noela:
Dzisiaj myślę, że życie monastyczne jest ciągłą walką duchową, ciągłym nawracaniem się i ciągłą przemianą życia, a mniszki są osobami, które każdego dnia stają wobec konieczności rozeznawania, odpowiadają sobie na pytanie dotyczące osobistej tożsamości, własnej słabości i drogi życia w komunii z Bogiem. W ten sposób Bóg oczyszcza serce człowieka, aby mógł żyć w pokorze i w miłości, które nie mają granic. Myślę, że być mniszką dzisiaj, znaczy "wziąć na siebie świat" i zanosić go do Boga.
tł. Barbara Rzepka
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Sens codziennego trudu - Sebastian Masłowski SJ
  • Być mniszką dzisiaj - tł. Barbara Rzepka
  • PSJ II/2005
    skocz do numeru:
    zdjęcie z Archiwum Monasteru Sant
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.