Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr czerwiec 2005
Miłość wynagradzająca
Serce zranione

      Kult Serca Jezusowego należy do centralnej rzeczywistości biblijnej. Jest on pobożnością paschalną. Stawia bowiem przed nami wielki obraz otwartego boku Chrystusa, z którego wypływa krew i woda. Jest to biblijna ikona kultu Serca Jezusowego w chrześcijaństwie. Św. Bonawentura pisze: Rana ciała ukazuje duchową ranę (...). Poprzez tę widzialną ranę oglądamy niewidzialną ranę miłości.
      Każdy pobożny człowiek, który z wiarą bierze do ręki obraz Serca Jezusowego, słyszy delikatne zaproszenie: Wpatruj się w to Serce zranione, otoczone koroną cierniową, płonące miłością ukrzyżowaną. Medytująca osoba zaczyna rozumieć, że w tym Sercu, otwartym i krwawiącym, ukryty jest zarówno przedmiot, jak i motyw miłości. To Miłość woła o miłość, a Ofiara zaprasza do ofiary.
      Rodzi się pytanie: Dlaczego? Kto to Serce pełne miłości zranił? Uczyniliśmy to my - grzeszni ludzie. Nasz grzech jest smutną rzeczywistością. Jest niesprawiedliwością. Jest pogmatwanym odejściem z właściwej drogi. Jest nieładem, który oddala człowieka od Boga i ludzi. Właśnie dlatego Serce Jezusowe dało się śmiertelnie zranić, aby naprawić nieład grzechu świata i aby stworzyć w każdym człowieku serce nowe i czyste, czyli odnowić ludzkie sumienia.

Wynagrodziciel

      Jezus Chrystus jest Wynagrodzicielem za wszystkie ludzkie grzechy. On złożył samego siebie w ofierze, wydając się aż na śmierć. W ten sposób stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem (1Kor 1,30). Akt odkupieńczy Chrystusa jest najczystszą, bezinteresowną miłością. Miłością wynagradzającą. Jezus w sposób zastępczy ofiarował siebie za nas. Przyjął na siebie grzechy nas wszystkich. Uczynił to, aby usprawiedliwić wielu i dźwignąć ich nieprawości (Iz 53,10-12).
      Jezusowe zadośćuczynienie Bogu za wszystkich grzeszników jest przeobfite. Copiosa Eius redemptio! Odkupieńcze cierpienia Chrystusa mają wartość nieskończoną z racji osobowości Syna Bożego. Tym cierpieniom, złożonym za Kościół i świat, obiektywnie nie brak niczego.
      Jednakże Chrystus jest nie tylko Głową Kościoła. Jest Głową i Ciałem, a przeto również Ciało - do którego należymy - musi uczestniczyć w udrękach swego Zbawiciela (H. Urs von Balthasar). Udręki Jezusowe muszą promieniować także w nas. Dlatego Chrystus wzywa nas, abyśmy przyszli do Niego, wzięli Jego jarzmo na siebie i uczyli się od Niego ofiarnego dźwigania krzyża (Mt 11,25-30).
      Kościół wyznaje objawioną prawdę, że istnieje konieczność wynagradzania Bogu za nasze i cudze grzechy, zawsze jednak w łączności z Najwyższym i Wiecznym Arcykapłanem (Pius XI). Przez to wynagrodzenie jesteśmy włączeni do wspólnoty z naszym Panem w dziele odkupieńczym, czego najpiękniejszym przykładem jest Najświętsza Maryja, która nosi tytuł Współodkupicielki. Każdy z nas jest wezwany do udziału w Chrystusowym zadośćuczynieniu. Pojednani z Bogiem i braćmi możemy - razem z Jezusem - naprawiać swą przeszłość i przyczyniać się do naprawienia porządku, który naruszył grzech.
      Dzieło odkupieńcze ma więc znamiona egzystencjalne i personalne. Ono wymaga osobistego trudu apostołów i męczenników. Ono wzywa nas do zjednoczenia się w Męce Chrystusa, czyli do uczestniczenia w Jezusowej miłości wynagradzającej. Głęboko przeżywał tę prawdę św. Paweł. Wierzył, że jego uwięzienie i cierpienia przyczyniają się do zbawiennego działania misterium Chrystusa w dziejach ludzkich (Kol 1,24; Ga 4,19).

Misja wynagradzania

      Tajemnica ekspiacji, czyli zadośćuczynienia za grzechy, polega w istocie na tym, że to sam Jezus przedłuża swoje cierpienie w naszym dobrowolnym cierpieniu. On sam cierpi w nas za cały Kościół. Ten zaś - w każdym ze swoich członków - dopełnia udręk Chrystusa (Kol 1,24). Taki jest sposób budowania Mistycznego Ciała Chrystusowego.
      Wynagrodzenie jest więc w centrum historii zbawienia. Jest to tajemnica naprawy (reparatio), dokonanej w czasie przez Jezusa Chrystusa, a uobecnianej w Najświętszej Eucharystii. Albowiem Eucharystia umożliwia nam wzięcie udziału w owej naprawie porządku świata. Tak więc "naprawa" (przeprowadzenie ze stanu gorszego do lepszego) posiada dwa aspekty: jest dziełem Bożym, ale także dziełem ludzkim, polegającym na współpracy z Bogiem (J. Leclerq).
      Wynagrodzicielem, Naprawicielem, jest Chrystus, który działa przez swego Ducha. Jednakże zbawcze dzieło Boga przyjmuje również ludzki wkład, czego wyraźnym znakiem jest nawrócenie człowieka, a szerzej mówiąc - pokuta. Chrystus, złożywszy siebie w ofierze zastępczej, czyni swoich uczniów zdolnymi do uzupełniania braków innych ludzi. Tu tkwi tajemnica Mistycznego Ciała. Wszystkie jego członki mają udział w zasługach i modlitwach innych. Zjednoczeni z Ofiarą swego Pana, jedni chrześcijanie mogą pomagać innym ludziom. Człowiek, który miłuje Boga, może więc uzupełniać braki powstałe przez zaniedbania i grzechy innych. Może innym wypraszać potrzebne łaski. Na tej idei miłości zastępczej i uzupełniającej opiera się praktyka chrześcijańska. Jest to praktyka miłości wynagradzającej. Zgodnie z nią gorliwi chrześcijanie pokutują za siebie i za innych grzeszników. W ten sposób wynagradzają Bogu za wszelką ludzką niewdzięczność i oziębłość.
      Pobożność ekspiacyjna ma charakter wyraźnie społeczny, jest bowiem dobrowolną ofiarą, aby wynagradzać Bogu za siebie i za innych. Dzięki tej ofierze - włączonej w Ofiarę Chrystusa - dokonuje się tajemnicze dopełnienie w ciele niedostatków udręk Chrystusa (Kol 1,24). Tymi "niedostatkami" jest miara bolesnych doświadczeń, które chrześcijanin chce uczynić własnością Chrystusa i Jego Mistycznego Ciała. To niezwykle pozytywna i piękna idea, opierająca się na zasadzie solidarności i miłości z Sercem Bożym. Akty wynagradzające chrześcijan są uspołecznione, gdyż wychodzą na dobro wszystkim ludziom.
      Motywem misji wynagradzania jest miłość. Człowiek uczestniczy tu w miłości Chrystusa do Boga. Ludzka zdolność miłowania jest darem Bożym. Przez łaskę Chrystusa miłość chrześcijanina zostaje podniesiona i przemieniona. Staje się nadprzyrodzoną miłością wynagradzającą, rozciągającą się na innych ludzi.

Sposób wynagradzania

      Ten, kto pała miłością wynagradzającą, jest przez Boga szczególnie wybrany, umiłowany i prowadzony przez Ducha Świętego. Jego miłość jest prawdziwie synowska, ofiarna i bezinteresowna. Przykładem jest św. Paweł, który z więzienia pisze: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24).
      Serce Boże z radością dopuszcza nas do dzieła ekspiacyjnego. Opatrzność wyznaczyła każdemu z nas pewną miarę cierpień czyniących zadość. W ten sposób sam Bóg daje nam cząstkę udziału w dziele zbawienia świata.
      Czy to Boże zaproszenie przyjmujemy? Każdy, kto szczerze wypełnia zleconą mu misję wynagradzania, upodobnia się do swego Mistrza, stając się Alter Christus (Drugi Chrystus).

      Życie wynagradzające za grzechy świata jest w istocie niczym innym, jak tylko naśladowaniem Serca Jezusa cierpiącego. Pojmują to najlepiej osoby, które zwykły kontemplować to zranione Serce. Do św. Lutgardy (XIII w.) Chrystus - odsłaniając ranę swego Serca - powiedział: Popatrz tu, i odtąd kontempluj to, co powinnaś kochać i przyczynę, dla której powinnaś to kochać. Wówczas święta odrzekła: Niechże tak będzie, Panie, ale w ten sposób, żebyś wlał w moje serce miłość Twojego Serca. Tak dokonała się mistyczna wymiana serc.
      My też jesteśmy powołani do podobnego zjednoczenia naszego serca z Sercem Chrystusowym. Mamy tak wiele sposobów, aby razem z naszym Królem żyć miłością wynagradzającą. Mogą do tego służyć dobrowolne praktyki pokutne, modlitwa ekspiacyjna i nasz udział w Męce Chrystusowej. Nie wolno nam marnować codziennych cierpień przez postawę bierną czy rozgoryczoną. Trzeba natomiast pozytywnie i ochoczo przyjmować wszystkie utrapienia naszego życia. Tak cierpienia duchowe, jak i fizyczne. Upokorzenia, ludzkie osądy i krzywdy. Czasem nawet prześladowania. W końcu trzeba w sposób wolny przyjąć śmierć. Wszystkie formy wynagradzania, dostosowane do własnego życia i powołania, wymagają zawsze ufnego poddania się woli Bożej.

Odkrywanie misji

      Chrystus Odkupiciel przekazał Kościołowi misję wynagradzania i ducha ekspiacyjnego. Apostołowie dlatego uczyli wiernych radować się z uczestnictwa w cierpieniach Chrystusowych (1P 4,13). Sami też się z tego radowali.
      Idea miłości wynagradzającej jest stara jak Kościół. Dostrzegamy ją u ojców pustyni, a zwłaszcza w zakonach monastycznych. W czasach średniowiecza była ona żywotna u wielu świętych, zwłaszcza u mniszek (św. Lutgarda, św. Mechtylda, św. Gertruda). W XV i XVI w. kult Serca Jezusowego rozprzestrzenił się w całym Kościele. Swój punkt kulminacyjny osiągnął w wieku XVII, kiedy Chrystus objawił swoje Serce św. Małgorzacie Marii Alacoque. Ta wielka Apostołka Serca Jezusowego ofiarowała Mu się cała. Zapragnęła też mieć krzyż wewnątrz swego serca.
      Szczególnym przykładem miłośnika misji wynagradzania był św. o. Pio, który chciał być z Chrystusem przybity do krzyża. Swym przykładem uczy on miliony chrześcijan świadomości, że i oni mogą mieć szczególny udział w dziele zbawiania świata.
      Żyjemy na progu trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa. Jednym z ważnych przejawów zasady: duc in altum (wypłyń na głębię) powinna być odnowa u wiernych ducha wynagradzania. W obecnym świecie zanika bowiem u wielu ludzi poczucie grzechu. Pleni się zaś niemal wszędzie obojętność, oziębłość i zapomnienie o Bogu. Całe społeczności żyją tak, jakby Bóg nie istniał. Właśnie dlatego konieczne jest dzisiaj ożywianie i upowszechnianie posłannictwa wiernych w zakresie uobecniania Męki Zbawiciela i praktykowania pokuty, zarówno osobistej, jak i społecznej. Potrzeba dziś ludzi: kapłanów, zakonników i świeckich, chorych i zdrowych, starszych i młodszych, którzy przed Obliczem Boga pragną wypowiadać błagalne miserere za grzechy własne i cudze, za grzech świata. Serce Jezusowe, uwielbione na wieki, nie będzie już więcej cierpieć. Teraz nasza kolej. Swoje modlitwy i cierpienia mamy łączyć z cierpieniami Chrystusa i tak mamy przyczyniać się do dzieła zbawienia świata.
ks. Józef Bakalarz TChr
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Dramat jednego sumienia - ks. Stanisław Mól SJ
  • Miłość wynagradzająca - ks. Józef Bakalarz TChr
  • PSJ VI/2005
    skocz do numeru:
    fot. Małgorzata Pióro
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.