Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr wrzesień 2005
Wielki papież Grzegorz
      Świat zdawał się rozpadać na jego oczach: najazd barbarzyńskich Longobardów na Italię, epidemia dżumy dziesiątkująca ludność Rzymu, dodatkowo osobiste cierpienie związane z dolegliwościami żołądkowymi. Tymczasem Grzegorz wytrwale podejmował trud duszpasterskiej posługi. Za motto wziął sobie wskazanie św. Pawła: Przemija postać tego świata, należy więc żyć, niejako nie używając go.

      Pochodził z rodziny senatorskiej. Starannie wykształcony i wychowany szybko zrobił karierę w rzymskiej administracji, uzyskując stanowisko prefekta Rzymu. Administrował wybornie. Ku zaskoczeniu otoczenia po śmierci ojca zrezygnował ze wszystkich godności, sprzedał rodzinny majątek i ufundował sześć klasztorów na Sycylii. Na klasztor przebudował też własny pałac w Rzymie, poświęcając go św. Andrzejowi. Oddał się lekturze Pisma Świętego i Ojców Kościoła, wiodąc żywot skromnego benedyktyńskiego mnicha. Zdumienie było powszechne. Świat jednak nie chciał o nim zapomnieć.
      Papież Benedykt I (574-578) rychło oderwał go od życia ascetycznego, wyświęcając go na diakona. Jego następca, Pelagiusz II wysłał go jako swego apokryzjariusza do Konstantynopola, gdzie spędził 6 lat. Przeniósł się tu wraz z kilkoma zakonnymi braćmi i zachowywał zakonny styl życia z daleka od intryg cesarskiego pałacu. W ciekawym intelektualnym klimacie wielkiego miasta podjął dalsze studia nad Pismem Świętym. Zaprzyjaźnił się wówczas z przebywającym na wygnaniu Leandrem z Sewilli, bratem Izydora i późniejszym inspiratorem katolickiej konwersji Wizygotów. Wspomina te czasy w jednym z listów do przyjaciela: Poznawszy cię dawno, Świątobliwy Bracie, w mieście Konstantynopolu, gdy tam pełniłem funkcję przedstawiciela Stolicy Apostolskiej, a ciebie tam przywiodło powierzone ci poselstwo w sprawie wiary Wizygotów, wypowiedziałem wobec ciebie wszystko, co mi się u mnie nie podobało, a więc, że zbyt długo odkładałem łaskę nawrócenia, i że gdy ogarnęła mnie tęsknota za niebem, uznałem, iż lepiej być odzianym świeckim strojem. Już się bowiem otwierało przede mną to, czego w wiecznej miłości szukałem, lecz krępowało mnie zakorzenione przyzwyczajenie, abym nie zmieniał zewnętrznego stroju. I gdy mnie jeszcze umysł zmuszał, abym obecnemu światu tylko pozornie służył, zaczęło wiele spraw z troski o ten świat wyłaniać się przede mną, tak że już nie ciałem tylko, ale - co gorsze - duszą w nim utkwiłem. Uciekając wreszcie pospiesznie przed tym wszystkim, zdążyłem do klasztornej przystani, a porzuciwszy sprawy światowe - jak mylnie wówczas mniemałem - całkowicie ogołocony wyszedłem z tego życiowego rozbicia. A ponieważ fale często unoszą okręt, nawet z zatoki u bezpiecznych wybrzeży, wtedy gdy burza wzrasta, znalazłem się nagle - pod pozorem kościelnych święceń i przekonałem się, że utraciłem spokój klasztorny, ponieważ nie trzymałem się go tak silnie jak by należało. Albowiem gdy mi przedstawiono cnotę posłuszeństwa, abym przyjął posługiwanie świętemu ołtarzowi, pod pozorem dobra Kościoła przyjąłem to, przed czym - gdyby wolno było bezkarnie to uczynić - należałoby drugi raz uciekać.
      Po powrocie do Rzymu Grzegorz został wybrany opatem klasztoru, pełniąc nadal funkcję papieskiego doradcy. Gdy Pelagiusza zabiła szalejąca w mieście dżuma, wbrew swojej woli został wybrany papieżem (590-604). Duchowieństwo i świeccy dobrze pamiętali sprawnego administratora i zdolnego dyplomatę. W obliczu Longobardzkiego zagrożenia wybrali człowieka zdolnego o nieposzlakowanej opinii. W liście do Jana z Konstantynopola Grzegorz pisze: Wiem, z jakim zapałem, z jaką gorliwością starałeś się uniknąć ciężarów biskupstwa, a jednak nie sprzeciwiałeś się nałożeniu na mnie tych samych ciężarów związanych z urzędem biskupa. Jest więc rzeczą pewną, że mnie nie miłujecie tak jak siebie, skoro chcieliście, abym przyjął to brzemię, któregoście wy przyjąć nie chcieli. Lecz ponieważ ja, niegodny i słaby, przejąłem okręt słaby i mocno rozbity (zewsząd bowiem wciskają się fale, a przegniłe deski, co dzień wstrząsane silną burzą grożą rozbiciem), proszę w imię Pana Wszechmogącego, abyś mnie w tym niebezpieczeństwie wsparł swoją modlitwą, bo im dalej jesteście od zamieszania wywołanego uciskiem, jaki na tej ziemi znosimy, tym gorliwiej możecie się modlić.
      W lutym 591 r. pisze do niego długi list opisujący stan ducha w momencie podejmowania brzemienia pontyfikatu: Gdy rozważam, że choć nie miałem odpowiednich zasług i całą duszą się opierałem, zmuszono mnie do noszenia pasterskiego urzędu, mgła smutku mnie ogarnęła, a serce w smutku widzi jedynie ciemności, które nie pozwalają ujrzeć czegokolwiek. Albowiem na co wybiera Pan biskupa jak nie po to, by jako pośrednik wstawiał się za grzechy ludu? Czy mogę więc z ufnością przyjść do Niego jako pośrednik za cudze grzechy, jeśli nie jestem wolny od obaw z powodu swoich własnych? (…) Bardzo się lękam, by przez dodanie mojej winy nie zginęła powierzona mi rzesza wiernych, których grzechy dotychczas Pan spokojnie znosił. (…) Grzegorz rozważa cechy dobrego pasterza: czystość intencji, gorliwość, świadectwo życia, ostrożność w formułowaniu sądów i ocenach, delikatność i współczującą wyrozumiałość oraz pokorę: Gdy więc po podjęciu brzemienia pasterskiej troski rozważam to wszystko i wiele innych rzeczy, widzę, że nie mogę być pasterzem, przede wszystkim dlatego, że ktokolwiek na tym stanowisku nazywa się pasterzem, zajęty jest kłopotami zewnętrznymi do tego stopnia, iż często zachodzi wątpliwość, czy spełnia obowiązki pasterza, czy ziemskiego zarządcy. Jasną jest rzeczą, że każdy, kto stoi na czele braci i ma nimi kierować, nie może być całkowicie wolny od trosk zewnętrznych, ale mimo to należy bardzo się starać, aby go one niepomiernie nie przygniatały.
      Wraz z listem przesłał traktat o sprawowaniu posługi duszpasterskiej. W czterech księgach jasno zaprezentował etapy duszpasterskiej posługi: objęcie władzy i drogę, jaką do niej doszedł; niezbędne przy piastowaniu urzędu cnoty; posługę nauczycielską; wreszcie, rzecz znamienna, trud codziennej refleksji nad własnymi niedoskonałościami. Dopełnienie teoretycznych rozważań stanowi niezwykle bogaty zbiór listów pasterskich. Zachowało się ich ponad 800.
      Grzegorz jako jeden z pierwszych występował w obronie Żydów. Często interweniował u biskupów, gdy działa się im jakakolwiek niesprawiedliwość. Gdy jeden z biskupów Italii odbierał im kolejno miejsca tradycyjnych modlitw, pisał: Zezwól im gromadzić się według zwyczaju w tym miejscu, które wpierw sam im wskazałeś. Albowiem tych, którzy są poza obrębem religii chrześcijańskiej, należy pozyskiwać dla jedności wiary łagodnością, życzliwością, napominaniem, przekonywaniem, aby nie odstręczać groźbami i postrachem tych, których można było przywieść do wiary słodyczą nauki i ukazywaniem grozy przyszłego Sądu. Innych, którzy przemocą chrzcili Żydów z okolic Marsylii, by zapewnić im zbawienie, przestrzega: Wyznaję, że wprawdzie intencja tego rodzaju jest godna pochwały i pochodzi z miłości ku Panu naszemu, lecz jeśli nie towarzyszy jej odpowiednie wykonanie zgodne z Pismem Świętym, to obawiam się, by nie zabrakło za to nagrody lub by nie wynikła z tego - uchowaj Boże - jakaś szkoda dla tych dusz, które chcemy ratować. Gdy bowiem ktokolwiek przystąpi do źródła chrztu nie dzięki łagodnemu nauczaniu, lecz z konieczności, to wracając do starego zabobonu, tym gorzej potem umiera dlatego, że zdawało się, iż się odrodził.
      Administrując sprawnie Kościołem, gasząc spory, dyscyplinując opornych biskupów i wędrujących mnichów, nie zapomniał o swojej misji nauczycielskiej. Jego pasją była biblijna egzegeza. Podczas pobytu w Konstantynopolu, na prośbę towarzyszących mu mnichów i przyjaciela Leandra, podjął się systematycznej egzegezy Księgi Hioba. W Rzymie zaprezentował cykl kazań na temat Księgi Ezechiela. Grzegorz doskonale odnajdywał się w roli nauczyciela wykształconych elit.
      Gdy został wybrany papieżem, poczuł obowiązek wyjścia również do prostego ludu. W pierwszym roku swego pontyfikatu w rzymskich kościołach wygłosił cykl 40 Homilii na temat niedzielnych czytań z Ewangelii. Niestety nasilająca się choroba uniemożliwiła mu dalsze bezpośrednie nauczanie tłumów. Napisał zbiór budujących opowieści o życiu i cudach współczesnych świętych dla podtrzymania na duchu swoich wiernych, ale także dla zapewnienia kaznodziejom materiału homiletycznego. Popularność ich okazała się wręcz niezwykła. Grzegorz wiedział dobrze, że dobry pasterz musi dostosowywać się do każdego ze swoich słuchaczy. Chrześcijański mówca i pisarz ma służyć duszpasterstwu, a nie literaturze! Umiał mądrze przestawać ze wszystkimi w trudnych czasach, dlatego potomni nadali mu przydomek "Wielki".
Paweł Szpyrka SJ
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Imię Jezusa - Marcin Majewski
  • Rupert Mayer - ks. Stanisław Groń SJ
  • Wielki papież Grzegorz - Paweł Szpyrka SJ
  • PSJ IX/2005
    skocz do numeru:
    wybrane artykuły:
    Grzegorz Wielki
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.