Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr grudzień 2005
A Słowo stało się ciałem…
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili (J 1,12n).

      Długie, barwne i burzliwe dzieje Starego Testamentu mają swój radykalny koniec. Przychodzi moment w dziejach świata, który św. Paweł nazwie bez ogródek pełnią czasu - a więc najważniejszym bezsprzecznie wydarzeniem w dziejach ludzkości i całego świata: Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem (Ga 4,4; por. Ef 1,10). Moment wyczekiwany i upragniony nie tylko przez ludzi, ale przez aniołów Bożych i przez całe stworzenie.
      Uroczystość Bożego Narodzenia jest wspomnieniem tego wydarzenia. Jest uroczystością bardzo rodzinną, pełną zwyczajów i tradycji, obfitującą w podniosłe chwile i radosne spotkania. Cała "obudowa" święta jest tak barwna, atrakcyjna i tak rozbudowana, że bez trudu może przysłonić najgłębszy sens Wydarzenia - narodzenie się w ludzkim ciele odwiecznego Słowa, Syna Bożego, Jezusa.
      I tak się niestety dzieje. Dla większości ludzi wierzących Boże Narodzenie sprowadza się do rzewnego wspomnienia betlejemskiego faktu, np. przez śpiew radosnych i melancholijnych kolęd. Rzadziej jest jakieś zastanowienie się, a już najrzadsza jest teologiczna refleksja. A to właśnie ona dociera do istoty Wydarzenia i to ona najbardziej ubogaca nasze serca.
      W tym artykule chciałbym zwrócić Waszą uwagę tylko na jeden z aspektów Bożego Narodzenia; na aspekt podkreślany przez liturgię, niemniej taki, który najczęściej umyka naszej refleksji nad tą Uroczystością. Mianowicie prawda o narodzeniu Jezusa idzie w parze z prawdą o naszym narodzeniu się do nowego życia. Jezus rodzi się z Maryi Dziewicy, a my rodzimy się z Boga, z Ducha Świętego. Jezus staje się dzieckiem Maryi i Józefa, a my stajemy się dziećmi Bożymi. Dobitnie podkreśla to św. Jan w swoim Prologu o odwiecznym Zamyśle Bożym, o Bożym Słowie (gr. Logos), o Jezusie: Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. I zaraz dodaje: A Słowo stało się ciałem i zamieszkało (dosłownie: rozbiło namiot) między nami (J 1,14).
      Ta właśnie Ewangelia jest czytana we Mszy świętej w dzień, w Uroczystość Narodzenia Pańskiego. Św. Jan pragnie zaakcentować przez szereg poetyckich zaprzeczeń całkowicie nowe, całkowicie nadprzyrodzone nasze pochodzenie: z Boga się narodzili. Następuje jakaś przedziwna zamiana: Jezus - Bóg - rodzi się człowiekiem, abym ja - człowiek - mógł się narodzić do bycia dzieckiem Bożym. Momentem tych naszych narodzin jest Chrzest święty, o czym przypomina ten sam Ewangelista: Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego (J 3,5).
      Także św. Paweł, mówiąc o narodzeniu Jezusa z Maryi Dziewicy (jedyny u niego tekst mariologiczny), zaraz wskazuje na nasze dziecięctwo Boże: …zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, (…) abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej (Ga 4,4-7).
      Boże Narodzenie w sposób naturalny, psychologicznie przypomina nam o naszym dzieciństwie, o tych radosnych chwilach naszej przeszłości; ale przypomina także tę niezwykłą prawdę o naszym dziecięctwie, czyli o tym, że jesteśmy dziećmi; i to dziećmi Boga - tak samo jak maleńki Jezus. Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi (Rz 8,14). Mamy naszych ziemskich rodziców, Jezus też ich miał; ale mamy przede wszystkim, dzięki Jezusowi, prawdziwego Ojca w niebie, do którego możemy zwracać się tak, jak żaden Izraelita nie ośmieliłby się zwrócić: Abba - czyli Tatusiu! (zob. Mk 14,36) albo Ojcze nasz (Mt 6,9).
      Chyba rzadko kiedy uświadamiamy sobie tę prawdę o zasadniczej zmianie naszej natury. O tym, że zostaliśmy adoptowani przez Boga - ze wszystkimi tego konsekwencjami. Bóg się zobowiązał do ojcowskiej troski o nas i dał nam w dziedzictwo całe swoje królestwo. Jesteśmy nie tylko synami tej ziemi, ale synami Bożymi; nie tylko dziedzicami tego życia, ale dziedzicami życia wiecznego.
      A skoro ochrzczeni jesteśmy dziećmi Bożymi, to nawzajem dla siebie jesteśmy braćmi. Stajenka betlejemska jest więc kolebką naszej wspólnej rodziny w Bogu.
      Wydarzenie Bożego Narodzenia - podobnie jak wydarzenie śmierci i zmartwychwstania Jezusa - spełnia się w Eucharystii. Oto w białej, maleńkiej Hostii przychodzi do nas Dziecię Jezus. Tak samo małe, tak samo bezbronne, tak samo spragnione naszej miłości.
Marcin Majewski
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
  • Mądrość prowadzi do Boga - ks. Józef Bakalarz TChr
  • Św. Franciszek Ksawery - ks. Jerzy Sermak SJ
  • PSJ XII/2005
    skocz do numeru:
    © Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
    Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.