Biblioteka PSJ
Od 1 stycznia 2011 r. zmieniła się formuła miesięcznika katolickiego "Posłaniec". Wrócił do swojej pierwotnej nazwy "Posłaniec Serca Jezusowego" w nowym formacie oraz z niższą ceną. O. Leszka Gęsiaka SJ na stanowisku redaktora naczelnego zastąpił o. Stanisław Groń SJ.
Posłaniec Serca Jezusowego
PSJ nr czerwiec 2006
Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie
      Eucharystia - jak naucza Sobór Watykański II - jest źródłem i szczytem chrześcijańskiego życia. Jednak liturgia Mszy świętej jest zazwyczaj dostosowana do jej dorosłych uczestników; w związku z czym u wielu rodziców z pewnością rodzi się pytanie: Czy małe dziecko zabierać z sobą do kościoła?
      Na pewno niejeden raz widzieliście taki obrazek z niedzielnej Mszy świętej: mały szkrab chodzi po kościele, zagląda do konfesjonałów, wchodzi na stopnie ołtarza, wyciąga kwiaty z wazonów; albo po prostu - wierci się, kręci, krzyczy, przeszkadza, wychodzi z ławki, ucieka, nie może usiedzieć na miejscu i spokojnie doczekać się końca nabożeństwa. Zwykle wtedy zdenerwowana mama lub tato wyprowadzają takiego "delikwenta" na zewnątrz, a tam kończy się to burą, wytarganiem za uszy, klapsem lub nawet laniem. Po takiej "operacji" dziecko, płacząc i protestując, jeszcze bardziej przeszkadza modlącym się, a rodzic, wyprowadzony z równowagi, nie jest w stanie się skupić i godnie przeżyć spotkania z Chrystusem Eucharystycznym. Przy takiej metodzie postępowania - być może - po jakimś czasie osiągniemy zamierzony cel, tzn. uda się nam nauczyć dziecko grzeczności w kościele, lecz tym samym, ponieważ będzie to nakaz, w dodatku połączony z gniewem rodziców, z ciągłymi upomnieniami - dziecko może stracić ochotę do wspólnego chodzenia na Mszę świętą z rodzicami. Każde nabożeństwo kojarzyć mu się będzie z siedzeniem cicho i z lękiem przed ewentualną karą za niewłaściwe zachowanie. Dziecko, które w dzieciństwie doznało takich przeżyć, przy pierwszej możliwości wolnego wyboru zrywa zwykle z uczestnictwem we Mszy świętej.
      Spróbujcie popatrzeć teraz na Eucharystię oczami małego dziecka. Postawcie się w sytuacji malucha, który, stojąc w tłumie wiernych, nic nie widzi poza plecami (albo jeszcze niżej!) stojących przed nim ludzi znajdujących się bliżej ołtarza, niewiele jeszcze rozumie z tekstów i modlitw odmawianych podczas Mszy świętej, nie zna słów śpiewanych pieśni i nie potrafi się w nie włączyć, a już na pewno kazanie lub skierowany do wiernych list pasterski biskupów jest dla niego zupełną "czarną magią". Nie dziwcie się więc dziecku, że dla niego taka Msza święta jest czasem nudy, w związku z tym maluch próbuje sobie znaleźć na niej jakieś sensowne, według niego, zajęcie, którego zwykle dorośli wtedy nie akceptują.
      Co zatem zrobić, by rodzice nie musieli chodzić do kościoła "na zmianę", tzn. o różnych porach, pozostawiając dziecko pod opieką któregoś z nich, lecz by mogli spokojnie zabrać małe dziecko do kościoła, nie obawiając się, że "znowu narozrabia"?
      Spróbujcie zastosować pozytywne, a zarazem spokojne metody oddziaływania, w ten sposób najlepiej pomożecie dziecku zachowywać się właściwie. Starajcie się zajmować takie miejsce w kościele, z którego widać całe prezbiterium, księdza, ołtarz, ministrantów dzwoniących dzwoneczkami. Pozwoli to maluchowi choć częściowo obserwować, co dzieje się w czasie Mszy świętej. Kiedy dziecko staje się niespokojne, przytulcie je, weźcie na kolana, zamiast nim potrząsać. Zamiast krzyczeć: Uspokój się natychmiast! lub: Bądź wreszcie cicho! - przyłóżcie palec do ust, by przypomnieć dziecku o ciszy i o spokojnym zachowaniu. Pokazujcie maluchowi to, co może go w kościele zainteresować: świętą figurkę, chorągiew, obraz itp. Weźcie z sobą książeczkę do modlitwy pełną kolorowych obrazków i pozwólcie dziecku zająć się ich oglądaniem. Możecie nawet pozwolić, aby maluch zabrał z sobą do kościoła swojego ulubionego misia, lalkę czy mały samochodzik, jeżeli to pomoże mu w opanowaniu roznoszącej go dziecięcej energii. Równocześnie tłumaczcie dziecku, że kościół jest domem modlitwy i że nie wolno przeszkadzać innym. Zwracajcie uwagę dziecka na ważniejsze chwile Mszy świętej: Przeistoczenie, przygotowanie darów ofiarnych. Pozwólcie, aby podeszło z wami do ołtarza, aby widzieć, jak przyjmujecie Komunię świętą. Nie zostawiajcie go wtedy samego w ławce, gdyż może się bać, pozostawione w tłumie nieznanych ludzi. Zachęcajcie malucha do odpowiadania Amen lub do śpiewu: Święty czy Alleluja. Pomóżcie mu wykonać znak krzyża, podajcie rękę na znak pokoju, tłumaczcie szeptem słowa homilii. Dajcie monetę, by mogło ją wrzucić na tacę. Wasze ciepłe gesty i spokojne słowa z pewnością wiele więcej mogą zdziałać niż zastraszanie dziecka i grożenie karą. Uczcie je za pomocą miłości, nie lęku. A nade wszystko, jeżeli macie taką możliwość - zabierajcie dziecko na Mszę świętą przeznaczoną dla dzieci. Zwykle w parafiach jest jedna Msza święta dla maluchów. Wówczas dzieci zajmują w kościele centralne miejsce, blisko ołtarza, skąd obserwują przebieg całej liturgii. Treści i czytania biblijne dostosowane są do wieku dziecka, ma ono możliwość włączania się w modlitwę wiernych, uczy się piosenek, które potem wraz z innymi dziećmi śpiewa, uczestniczy czynnie w kazaniu, które też jest skierowane do dzieci.
      Rodzice - pamiętajcie, że Bóg powołał was na ojca i matkę, ale równocześnie - waszym rodzicielskim powołaniem jest uczenie waszego dziecka o Bogu. Liturgia jest modlitwą wspólnotową, a nie modlitwą prywatną; i wasze dziecko, także to małe i rozrabiające, też jest członkiem wspólnoty. Jeżeli uczynicie niedzielną Mszę świętą sprawdzianem waszej miłości, wasze dziecko z pewnością w przyszłości uczyni wszystko, by z nią nie zerwać kontaktu i będzie pragnęło w pełni w niej uczestniczyć.
Joanna Wilkońska
Wybrane artykuły publikowane tym numerze PSJ:
PSJ VI/2006
skocz do numeru:
fot. Małgorzata Pióro
© Wszystkie prawa zastrzeżone • WydawnictwoWAM.pl • 2000-2010
Udostępnione informacje nie mogą być kopiowane i publikowane bez naszej zgody.